O pożegnaniu Kuby:
- Wzruszyło mnie to kiedy światła już wygasły i Kuba w tunelu wpadł w objęcia trójki swoich dzieci i żony. W ostatnich latach czasami nie było mi z Kubą po drodze. Wynikało to z tego, że ja byłem prezesem i musiałem myśleć o całym związku. Bardzo szanuję Kubę i dobrze mu życzę, był jednym z najlepszych piłkarzy w reprezentacji w XXI wieku. Teraz czeka go inne życie. Nie wiem, czy będzie chciał jeszcze grać w piłkę, ale ja bym mu to odradzał. Ząb czasu na każdym zostawia rysę. Myślę, że Kuba dzisiaj ma więcej do zaoferowania jako menedżer, dyrektor sportowy, prezes niż jako piłkarz.
O przekazaniu opaski Lewandowskiemu:
Czekaliśmy na Kubę, aż wróci po kontuzji. Przez rok różni piłkarze wyprowadzali reprezentację. Później podjęliśmy decyzję, że musimy wybrać stałego kapitana. Był nim Lewandowski. Adam Nawałka na to się zdecydował. Kubie oczywiście to nie pasowało, ale myślę, że później to już były tylko drobnostki.
Błaszczykowski w każdym meczu w reprezentacji dawał z siebie wszystko. Zawsze mnie to zaskakiwało że kiedy przyjmował piłkę, nigdy nie myślał o zagraniu do tyłu, tylko szedł odważnie 1 na 1.
O meczu z Mołdawią:
W Europie jest jedna, dwie drużyny, z którymi można wygrać po bankiecie do 5 rano. Mołdawia pokazała, że mądre bronienie się, wybijanie z rytmu w meczu z Czechami pozwoliło im na remis. Ja również sobie nie wyobrażam innego wyniku niż wygrana reprezentacji Polski. Mamy za dużo walorów, żeby tego meczu nie wygrać.