Druga była Norweżka Marit Bjoergen - 9,7 s straty, a trzecia jej rodaczka Ragnhild Haga - 33,9.
Niedzielna rywalizacja wieńczyła trzydniowy mini cykl Ruka Triple, a zawodniczki na trasę ruszały z zaliczeniem różnic czasowych z dwóch wcześniejszych konkurencji. Kalla oraz Bjoergen wystartowały niemal równocześnie i biegły wspólnie przez osiem kilometrów. W tym momencie Szwedka przypuściła decydujący atak, na który utytułowana rywalka nie zdołała odpowiedzieć.
Dzięki zwycięstwu w cyklu Kalla otrzymała 200 punktów do klasyfikacji generalnej PŚ i objęła w niej prowadzenie.
Kowalczyk natomiast już wcześniej zapowiedziała, że walka o Kryształową Kulę nie jest jej priorytetem. Najważniejsze w tym sezonie są rozpoczynające się 9 lutego olimpijskie zmagania w Pjongczangu. W Korei Południowej największe szanse na sukces ma w rozgrywanych "klasykiem" sprincie oraz biegu na 30 km.
Niedzielny start techniką dowolną jest wyjątkiem, bo narciarka z Kasiny Wielkiej biegów rozgrywanych "łyżwą" od kilku lat unika. Nie służą bowiem jej kolanu.
"Zostawiłam całe zdrowie i jestem zadowolona z wyniku. Porządny trening za mną i cieszę się, że nie spadłam na jeszcze niższą pozycję. Wiem, że tą techniką nie jestem w stanie więcej osiągnąć, ale z każdym startem czuję się coraz lepiej" - powiedziała Kowalczyk przed kamerą TVP. Polka na trasę ruszyła 22.
Do rywalizacji przystąpiła jeszcze jej rodaczka Ewelina Marcisz; zajęła 65. miejsce ze stratą 5.47,5.
Kolejne zawody Pucharu Świata odbędą się 2 i 3 grudnia w Lillehammer. Zawodniczki czeka najpierw sprint techniką klasyczną, a następnie bieg łączony 7,5+7,5 km.
PAP/AD