Pierwsza połowa nie była wyjątkowym widowiskiem. Przez pierwsze 20 minut dominował chaos, ale aktywniejsza była Wisła. Nie przekładało się to jednak na akcje podbramkowe. Później do głosu doszła Lechia, która mogła objąć prowadzenie w 26 minucie. Po dobrej akcji całego zespołu sam na sam wyszedł Michał Mak, ale jego uderzenie świetnie wybronił Cierzniak.
Co nie udało się w 26 minucie, udało się 10 minut później. Z prawej strony dośrodkował Mila, Mak walkę w polu karnym z Głowackim i uderzył głową nie do obrony. Wisła po tym ciosie próbowała się odgryźć, ale brakowało im atutów w ataku.
Drugą połowę znowu z większym animuszem rozpoczęła Wisła, ale szybko gdańszczanie doszli do głosu. W 53 minucie gola powinien strzelić Makuszewski, ale w idealnej sytuacji z bliska strzelił obok bramki. Kapitan Lechii nie pomylił się dwie minuty później, kiedy dostał podanie od Sebastiana Mili i mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Cierzniakowi.
Kolejne minuty okrutnie obnażyły niemoc krakowian. Dość powiedzieć, że pierwszy celny strzał w tym meczu Wisła oddała dopiero w 76 minucie, ale uderzenie młodego Bartosza świetnie wybronił Marić.
Do końca meczu nic wielkiego się już nie wydarzyło. Do porażek z Cracovią, Lechem i Legią, Wisła dołączyła teraz przegraną w meczu z Lechią. W następnej kolejce krakowian czeka starcie z Pogonią Szczecin, więc łatwo też nie będzie.
Lechia Gdańsk 2 - 0 Wisła Kraków
1-0 Mak (36')
2-0 Makuszewski (55')
Skład Lechii: Marić – Stolarski (ż.k), Gérson, Janicki, Wawrzyniak – Borysiuk (Wojtkowiak 86'), Kovačević – Makuszewski (ż.k), Mila (Chrapek 75'), Peszko – Michał Mak (Haraslin 93')
Skład Wisły: Cierzniak – Bartosz, Głowacki, Guzmics, Sadlok (ż.k) (Cywka 39' - ż.k) – Uryga, Mączyński, Boguski (ż.k), Crivellaro (Popović 54') – Burliga (Kuczak 72'), Jankowski
(Relację prowadzi Krzysztof Orski)