Oba zespoły starały się grać podobnie – ofensywnie, odważnie, a po stracie piłki wysoko podchodziły pod rywala. Różnica polegała na tym, że Wisła szybciej przechodziła z obrony do ataku i dzięki temu łatwiej było jej o sytuacje bramkowe. Pierwszy okazję bramkową miał Paweł Brożek, ale z pola karnego chybił o centymetry.
Bardzo aktywny był najlepszy strzelec krakowian Carlitos. Hiszpan zbiegał na skrzydła, do drugiej linii – szukał gry i wolnego miejsca. W jednej z akacji wdał się w pojedynek z Igorsem Tarasovsem, minął go i miał już przed sobą tylko Jakuba Wrabla. I huknął z całej siły wprost w bramkarza Śląska. Kilka chwil później ponownie stanął przed szansą trafienia do siatki, ale jego główka była niecelna.
Z drugiej strony o kolejnego gola starał się najlepszy strzelec Śląska Marcin Robak, ale był bardzo skrupulatnie pilnowany przez obrońców gości. Kiedy tylko dostawał piłkę, zaraz był podwajany i był niemal bez szans na wypracowanie sobie sytuacji strzeleckiej. Udało się to dopiero tuż przed przerwą, kiedy zbiegł do drugiej linii, zgubił krycie i uderzył z dystansu, a Michał Buchalik nie bez kłopotów sparował piłkę na rzut rożny.
Najlepsze okazje dla wrocławian na gola w pierwszej połowie mieli Robert Pich, Arkadiusz Piech i Sito Riera. Ten ostatni dostał piłkę w polu karnym i był zupełnie sam, ale źle uderzył i Buchalik nie musiał nawet interweniować.
Druga część rozpoczęła się idealnie dla Wisły. Po kontrataku Carlitos zagrał na środek pola karnego do wbiegającego Jesusa Imaza Balleste, a ten uderzył wślizgiem. Wrąbel zdołał jeszcze odbić piłkę, ale ta wtoczyła się tuż przy słupku do bramki.
Po zdobyciu gola Wisłą nie grała już tak odważnie, ale cofnięta na własną połowę, czekała na ataki Śląska i kontratakowała. Wrocławianie przeważali, mieli swoje okazje, ale albo brakowało decyzji na strzał, jak w przypadku Picha i Michała Chrabka, albo w ostatnich chwili któryś z obrońców gości blokował uderzenie.
W 69. minucie, po tym jak piłka wyszła na aut, sędzia wstrzymał grę i wskazał, że będzie potrzebna wideo weryfikacja. Po chwili zaczął biec w kierunku pola karnego Śląska i wskazał na jedenasty metr. Rzut karny został podyktowany za nieprzepisowe zagranie Piotra Celebana przy wcześniejszym rzucie rożnym, a obrońca gospodarzy został ukarany żółtą kartką.
Do piłki ustawionym na jedenastym metrze podszedł Carlitos i precyzyjnym uderzeniem w górny róg nie dał szans Wrąblowi.
Śląsk mógł, a nawet powinien „wrócić” jeszcze do walki przynajmniej o remis. Po tym jak Pich sprytnie ograł obrońców Wisły w polu karnym i wyłożył piłkę do Robaka, ten fatalnie spudłował z kilku metrów. Równie idealną sytuację miał Jakub Kosecki, ale w tym wypadku fenomenalną interwencją popisał się Buchalik. Bramkarz jeszcze raz ratował swój zespół i na tym emocje się we Wrocławiu skończyły.
Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:2 (0:0)
Imaz 50', Lopez 70' karny
PAP/AD