Od początku spotkania Cracovia była strona przeważającą. Nie przekładało się to jednak na okazje bramkowe. Lekarstwem na niemoc „Pasów" okazał się w pewnym sensie sędzia Maciej Pachucki, który nawet najdrobniejsze błędy oświęcimian karał oddelegowaniem do boksu kar. Dzięki temu Cracovia przez 4 minuty grała w liczebnej przewadze (2 minuty w podwójnej!), ale strzały Kruczka, Sykory i Urbanowicza nie trafiały w światło bramki lub bronił je Michal Fikrt. Ostatecznie rywala udało się oszukać na 6 sekund przed syreną kończącą tercję. Kruczek podał na prawo do Słabonia, a ten wzdłuż bramki do Urbanowicz, który wykończył akcję golem.
W drugiej odłonie zamiast skupić się na podwyższeniu wyniku „Pasy" złapały niepotrzebne kary, a nerwowość w defensywie wykorzystał Jan Danecek. 10 minut później było już 2:1 dla gospodarzy, gdy ładnym strzałem z ostrego kąta popisał się Wojciech Wojtarowicz. Do końca tercji „Pasy" dominowały, ale dzięki kapitalnym paradom „Fikiego", nadal utrzymywał się niekorzystny dla nich wynik.
W końcówce spotkania Unia zaprezentowała to, co było jej siłą w sobotę - żelazna defensywa i łapanie Cracovii na wysokości niebieskiej linii przynosiło skutek - Mistrzowie Polski nie mogli przebić się przez biało-niebieski mur, którego najsolidniejszą cegiełką był Michal Fikrt. I gdy wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty, w końcówce wyrównał Krystian Dziubiński, umieszczając krążek między nogami „Fikiego" i doprowadzać do trzeciej z rzędu dogrywki.
W niej kolejne kary popełniła Unia, a Cracovia wreszcie przełamała patent osłabionej defensywy. Gola decydującego zdobył Maciej Urbanowicz!
Cracovia.pl/AD