Wystarczy przypomnieć fakty równo sprzed miesiąca. W połowie października na torze Arena Pruszków pojawił się komornik. W jego obecności rozpoczęty został demontaż maszyn startowych, urządzeń pomiarowych, tablic elektronicznych, zajęte zostały nawet meble. Stało się to niemal dokładnie w tym samym dniu, w którym z Włoch wrócili zawodnicy startujący w mistrzostwach Europy juniorów i młodzieżowców. Wywalczyli tam 17 medali. Ale nawet wystawienie tych wszystkich krążków na licytacje nie przyniesie do związkowej kasy 10 milionów złotych. A na tyle wyceniany jest dług wobec Mostostalu Puławy, który nie może się doczekać zapłaty za wykonane w Pruszkowie prace. Perspektywy? Co tu dużo mówić – czarne.
Inny związek – podobny problem. Tydzień temu cieszyliśmy się – z małopolskiej perspektywy – gradem medali krakowskich sportowców w mistrzostwach Polski w gimnastyce sportowej. Najwięcej złotych krążków wywalczył urodzony w Nowej Hucie 23-letni Filip Sasnal. Bezapelacyjnie najlepszy polski gimnastyk miał się ubiegać o olimpijski paszport na mistrzostwach Europy. Miał... Choćby te mistrzostwa się odbyły, bo na dziś są zagrożone, to i tak Sasnal nie mógłby w nic wystartować. Bo Polski Związek Gimnastyczny został zawieszony w prawach jako członek Europejskiej Federacji. Powód? Nie rozliczona pożyczka na sprzęt sportowy, zakupiony ze środków Europejskiej Federacji na organizowane w Szczecinie mistrzostwa Starego Kontynentu. 170 tys euro, to jeszcze nie 10 milionów, jak w Pruszkowie, ale wstyd już wyciekający poza nasze granice. Pani prezes Polskiego Związku Gimnastycznego przyznaje się do błędów, ale próbuje część z nich zwalić na drugą stronę konfliktu. Jednocześnie – w specjalnym oświadczeniu Pani Prezes pisze: udało nam się znaleźć kontrahenta na zakup części sprzętu. Realizacja kontraktu jest obecnie w końcowej fazie. Uzyskane z niego środki finansowe będą niezwłocznie przekazane do Europejskiej Federacji. Brydżystom zapewne kojarzy się ta sytuacja z impasem...
Swoją drogą... Rozmawiałem ostatnio o problemach działającej w Kętach sekcji podnoszenia ciężarów. Na pytanie o sprzęt, jakim dysponują – usłyszałem odpowiedź: „Problemów nie ma, bo dysponujemy sprzętem przekazanym w użyczenie przez Polski Związek po organizowanych w Polsce mistrzostwach Europy”. Mam chyba kłopoty z rozdwojeniem jaźni. Atleci mogą rozdawać, a gimnastycy muszą sprzedawać? Kolejny paradoks polskiego sportu. I chyba nie ostatni.
13 listopada (nomen omen w piątek)- wyznaczony został pełnomocnik rządu ds. koordynacji działań przygotowawczych do mających się odbyć w 2023 roku w Krakowie i Małopolsce Igrzysk Europejskich. Jest nim wicepremier Jacek Sasin. Czy to oznacza wotum nieufności wobec innego z wicepremierów, Piotra Glińskiego, w którego kompetencji znalazł się sport po likwidacji ministerstwa sportu? Czy to tylko przypadek, czy najświeższy przykład sportowych i ze sportem związanych paradoksów?
T.Kwaśniak/RK