Pierwsze minuty należały do hokeistów Unii, którzy wypracowali więcej dobrych sytuacji podbramkowych. Potem „gorąco" bywało także pod drugą bramką. Pierwsza tercja nie przyniosła goli. W drugiej oświęcimianie nie wykorzystali gry pięciu na trzech przez 77 sekund, potem z kolei sytuację sam na sam z ich bramkarzem zmarnował Martin Kasperlik. W efekcie po 40. minutach nadał było 0:0.
43 sekundy po wznowieniu gry prowadzenie jastrzębianom dał Artiom Jossafow. Unia z animuszem ruszyła do natarcia, by odrobić stratę i bramkarz JKH Ondrej Raszka miał co robić. Skuteczniejsi okazali się jastrzębianie. W przedostatniej minucie Martin Kasperlik zamienił szybką kontrę na drugą bramkę i rozstrzygnął losy rywalizacji.
- Mecz był bardzo wyrównany i ciężki. Ważne było, by nie stracić gola. Potrafiliśmy się wybronić 4 na 5 i 3 na 5, To była podstawa do zdobycia pucharu. Nie myśleliśmy o ewentualnej 20-minutowej dogrywce. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że wygraliśmy w trzech tercjach. Finał był – w mojej opinii – lepszy od piątkowego półfinału. Było wyższe tempo, więcej pojedynków jeden na jeden. Może mniej okazji bramkowych, ale tak się gra w finale Pucharu Polski – powiedział PAP trener JKH GKS Robert Kalaber.
JKH GKS Jastrzębie - Unia Oświęcim 2:0 (0:0, 0:0, 2:0)
Bramki: 1:0 Artiom Jossafow (41), 2:0 Martin Kasperlik (59)
Kary: JKH GKS – 12 minut; Re-Plast Unia – 6 minut
Widzów: 2 tys.
PAP