Zespół Termaliki w pierwszej połowie spotkania zaprezentował przyzwoitą grę, stojącą z pewnością na wyższym poziomie, niż ta przed tygodniem w Zabrzu. W tej części gry oglądaliśmy jedną stuprocentową sytuację, stworzoną właśnie przez podopiecznych Piotra Mandrysza. W 9. minucie meczu nieatakowany przed polem karnym Bartłomiej Babiarz podał w tempo na lewą stronę pola karnego do Wołodymira Kowala, którego strzał z pierwszej piłki do boku odbił bramkarz Jagiellonii. Do piłki jako pierwszy dopadł Bartłomiej Smuczyński, który mając przed sobą całą bramkę, strzelił w sam środek, ułatwiając tym samym interwencję golkiperowi z Białegostoku.
Przez kolejne minuty oglądaliśmy wyrównany pojedynek, lecz przed końcowym gwizdkiem znów dała o sobie znać Termalica. W 41. minucie Bartłomiej Babiarz przełożył sobie piłkę na prawą nogę i bardzo mocno uderzył z dystansu, a Bartłomiej Drągowski mimo, iż piłka zmierzała w środek bramki, miał sporo trudności z jej wyłapaniem. Cztery minuty później z prawej strony boiska dośrodkował Patryk Fryc, a futbolówkę wypiąstkował wysunięty na kilka metrów od bramki Drągowski. Całą sytuację potężnym strzałem sprzed szesnastki zakończyć próbował Sebastian Ziajka, lecz znów obronną ręką z opałów wyszedł bramkarz Jagi.
Gospodarze dopięli swego już 5 minut po wznowieniu gry w drugiej połowie. Arbiter główny zawodów odgwizdał przewinienie Tarasa Romańczuka na Wojciechu Kędziorze w polu katnym, a jedenastkę na gola spokojnym strzałem zamienił obrońca Dawid Sołdecki.
Kłopotliwy obrót sprawy powinien zmusić zawodników z Białegostoku do odważniejszych ataków, tymczasem spotkanie dalej toczyło się pod dyktando zawodników Termaliki. W 71. minucie spotkania Michał Markowski miał zamiar wybić futbolówkę na aut z powodu urazu jednego z zawodników Jagielloni, lecz piłka po jego zagraniu nabrała mocnej rotacji i utrzymała się w boisku. Sytuację wykorzystał Wojciech Kędziora, który dopadł do bezpańskiej piłki, ograł dwóch rywali i za niewielką pomocą trzeciego umieścił piłkę pod poprzeczką bramki Bartłomieja Drągowskiego.
W 86. minucie bramkę kontaktową dla Jagiellonii mógł zdobyć wprowadzony chwilę wcześniej Karol Świderski. Młody napastnik lekkim strzałem czubkiem buta starał się wykorzystać świetne prostopadłe podanie od Przemysława Frankowskiego, jednak piłka minęła zarówno golkipera Termaliki, jak i strzeżoną przez niego bramkę. W doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu Karola Mackiewicza na bramkę Andrzeja Witana główkował Marek Wasiluk, lecz trafił w poprzeczkę. Po chwili futbolówka znalazła się w siatce po skutecznej dobitce Tarasa Romańczuka, lecz sędzia podjął decyzję o nieuznaniu gola, jak się później okazało niesłuszną.
Termalica mimo zdobycia jednego z goli w dość nietypowych okolicznościach była drużyną lepszą. Gościom z Białegostoku zabrakło argumentów w ofensywie, o czym świadczy tylko jedna stworzona sytuacja podbramkowa w doliczonym czasie gry. Słoniki odniosły pierwsze zwycięstwo na zmodernizowanym stadionie w Niecieczy, lecz nie rozstają się z miejscową publicznością. W ostatnim meczu w tym roku podopieczni Piotra Mandrysza gościć będą bowiem Ruch Chorzów. Początek spotkania w sobotę o godzinie 15:30.
Termalica Bruk-Bet Nieciecza 2:0 Jagiellonia Białystok
1-0 Sołdecki 55' (k.)
2-0 Kędziora 71'
Termalica: Witan – Ziajka, Markowski, Sołdecki, Fryc – Kupczak, Babiarz (ż.k.) – Plizga (83' Jarecki), Kowal (74' Foszmańczyk), Smuczyński (65' Biskup) – Kędziora
Jagiellonia: Drągowski – M. Baran (ż.k.), Tarasovs (ż.k.), Wasiluk (ż.k.), Tomasik – Romanchuk, Góralski (ż.k.)(25' Grzyb) – Frankowski, Vassiljev (46' Grzelczak), Mackiewicz – Cernych (77' Świderski)
(relację prowadzi Maciej Popko)