W Nowym Sączu radość. Po ciekawym, mogącym się podobać publiczności meczu Sandecja pokonała 3:2 zespół Miedzi Legnica. Najwięcej emocji dostarczyło ostatnich 10 minut spotkania. Najpierw w 83 min Sandecja wyszła na prowadzenie 2:1 po skutecznie rozegranym rzucie rożnym. Niedługo potem, w pierwszej z trzech doliczonych minut legniczanie cieszyli się z wyrównania na 2:2 bo po chwili, dosłownie z w ostatnich sekundach spotkania stracić bramkę i schodzić z boiska z poczuciem porażki.
Na pomeczowej konferencji trener gości Ryszard Tarasiewicz miał spore pretensje do sędziego, który jego zdaniem przy ostatniej akcji nie zauważył spalonego. Trener Sandecji Robert Kasperczyk dziękował swoim zawodnikom za wolę walki do końca i nie zgodził się z Ryszardem Tarasiewiczem. Jego zdaniem Sandecja była po prostu lepsza i decyzje sędziego nie miały na to wpływu. Szkoleniowiec Sandecji starał się też wytłumaczyć bramkarza gospodarzy Marka Kozioła, którego kibice obarczyli winą za jedną ze straconych bramek. A o tym jak zacięte było to spotkanie może świadczyć choćby to, że prowadzący mecz sędzia Jacek Małyszek pokazał aż 8 żółtych kartek.
Sandecja Nowy Sącz 3:2 Miedź Legnica
Sebastian Szczepański 12, Przemysław Szarek 84, Maciej Małkowski 90+3 - Keon Daniel 18, Adrian Łuszkiewicz 90+1
Sławomir Wrona/MS/RK