W piątek w Kuusamo odbędą się pierwsze zawody Pucharu Świata 2019/20 w biegach narciarskich. W Finlandii wystartuje sześcioro Polaków - trzy młode podopieczne Justyny Kowalczyk i trzech mężczyzn, którzy do sezonu szykowali się z nowym trenerem Lukasem Bauerem.
Monika Skinder, Izabela Marcisz i Weronika Kaleta debiut w zawodach tej rangi mają już za sobą. Do tej pory ich starty miały jednak charakter incydentalny - łącznie wzięły bowiem udział tylko w ośmiu pucharowych biegach.
Trener Aleksander Wierietielny i asystująca mu Kowalczyk kobiecą kadrę objęli w marcu 2018 roku. Od początku ich zamierzeniem było wyselekcjonowanie młodej, uzdolnionej grupy. Skinder ma 18 lat, Marcisz 19, a Kaleta 20.
Najbardziej utalentowana jest Skinder, która w styczniu zdobyła srebrny medal mistrzostw świata juniorów w sprincie techniką klasyczną. W tej samej imprezie Marcisz zajmowała czwarte miejsce w biegu na 5 km techniką dowolną i piąte na 15 km "klasykiem". "Od początku miałem świadomość, że na efekty pracy duetu Wierietielny - Kowalczyk przyjdzie poczekać kilka lat. Z jej początku jestem jednak bardzo zadowolony i wierzę, że te zawodniczki w przyszłości dadzą nam wiele radości. Najważniejsze dla tej grupy będą igrzyska olimpijskie Pekin 2022. Na razie potrzebują czasu" - mówi prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner.
Czas nie jest natomiast sprzymierzeńcem Macieja Staręgi. Specjalizujący się w sprintach siedlczanin w styczniu skończy 30 lat. Ambicji nigdy nie można było mu odmówić, ale w światowej czołówce się nie zadomowił. Po słabych wynikach na dużych imprezach nie oszczędzał PZN, który w jego opinii nie inwestował dostatecznie w męskie biegi.
W lutym w mistrzostwach świata w Seefeld w swojej koronnej konkurencji - sprincie techniką dowolną - nie przebrnął eliminacji. W Austrii ani on, ani jego koledzy, którzy spisali się jeszcze słabiej, nie spodziewali się aż tak złych rezultatów. Ich przyczyny upatrywali w zbyt późno zakończonym obozie wysokogórskim. Ostatecznie z pracą pożegnał się trener Tadeusz Krężelok.
Zastąpił go Bauer, który jest trzykrotnym medalistą igrzysk olimpijskich i dwukrotnym wicemistrzem świata. Odniósł 18 zwycięstw w zawodach Pucharu Świata, co przełożyło się m.in. na Kryształową Kulę w sezonie 2007/08 i dwa triumfy w prestiżowym cyklu Tour de Ski. Po zakończeniu profesjonalnej kariery w 2017 roku stworzył rywalizujący w maratonach narciarskich Team Bauer.
Skład reprezentacji Polski na fińskie zmagania uzupełniają bracia Kamil i Dominik Bury.
Trzydniowa rywalizacja w Kuusamo rozpocznie się od sprintu techniką klasyczną. Na sobotę zaplanowano biegi indywidualne także "klasykiem", a w niedzielę minicykl zakończą biegi na dochodzenie techniką dowolną. "Ogólnie jestem zadowolony z dyspozycji chłopaków. Mogę powiedzieć, że wszyscy zawodnicy zrobili postępy w klasyku. Dla Maćka celem będzie walka o finałową trzydziestkę w sprincie. W inauguracyjnych zawodach nigdy mu się to jeszcze nie udało" - powiedział Bauer cytowany przez stronę internetową PZN.
Polaków zabraknie tydzień później w Lillehammer.
Wywalczonych w marcu Kryształowych Kul bronią Norwegowie - Johannes Hoesflot Klaebo i Ingvild Flugstad Oestberg. Klaebo najlepszy był także w sezonie 2017/18 i teraz ma szansę zostać trzecim w historii biegaczem, który trofeum to wywalczył trzy razy z rzędu. Wcześniej dokonali tego Szwed Gunde Svan (1984-86) oraz Norweg Bjoern Daehlie (1995-97).
Wśród kobiet uwagę może przyciągnąć Frida Karlsson. Zaledwie 20-letnia Szwedka była objawieniem MŚ w Seefeld, gdzie zdobyła trzy medale - srebrny na 10 km techniką klasyczną, brązowy na 30 km technika dowolną oraz złoty z koleżankami w sztafecie.
PAP/MS/RK