Rafał Sonik w cuglach wygrał drugi etap Rajdu Maroka, pewnie obejmując prowadzenie w rywalizacji. Polak nie uniknął tym razem niewielkich problemów technicznych, ale nie narzeka, ponieważ quad jest na etapie testów i każda usterka oznacza mniej kłopotów podczas Rajdu Dakar.
W środę zawodników czeka sporo piasku i wydmy, a na koniec 274-kilometrowego odcinka specjalnego dłuższa sekcja z ostrymi kamieniami. Ponownie kluczem do sukcesu będzie nawigacja.
"Pierwsza część drugiego odcinka specjalnego była bardzo przyjemna. Pojawiły się wydmy i mieliśmy sporo frajdy z jazdy. Potem jednak zacząłem mieć problemy z amortyzatorem skrętu, czyli quadowym wspomaganiem kierownicy. Cały ciężar prowadzenia Raptora spadł na ramiona i ręce. Na dłoniach mam bąble, ale nie skarżę się, bo to tylko kolejne doświadczenie" - relacjonował Sonik.
Zdobywca Pucharu Świata miał także kłopoty z ciśnieniomierzem. "W każdym kole miałem inne ciśnienie i przez to quad nie prowadził się równo. Ze względu na te dwie usterki przyjechałem o jakieś 20 minut później, ale po takich przygodach, to i tak świetny wynik. W porównaniu do wczorajszego, to był krótszy, ale dużo trudniejszy etap"- powiedział zawodnik Orlen Team.
Na „SuperSonika” czekała na mecie wielka niespodzianka. Pojawiła się tam kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców z Polski: "Widziałem ich już wcześniej, kiedy jechali trasą odcinka specjalnego. Na mecie zaśpiewali dla mnie „Sto lat”, zrobiliśmy mnóstwo zdjęć i długo rozmawialiśmy. To było fantastyczne wydarzenie! Tylu rodaków na środku Sahary – to się jeszcze nigdy nie zdarzyło" - mówił szeroko uśmiechnięty zwycięzca Dakaru.
Wcześniej Rafał Sonik, który zapewnił już sobie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, pokonał pierwszy odcinek specjalny z najlepszym czasem, deklasując konkurentów w klasie quadów.
Pierwsze 330 km zmagań na Saharze prowadziło głównie po kamieniach i skałach. "To było dla nas bardzo trudne, bo w takim terenie łatwo o błąd. Startowałem jako pierwszy quadowiec i musiałem wyprzedzać kolejnych motocyklistów w kurzu, co zawsze stwarza niebezpieczeństwo. Tutaj liczyło się doświadczenie" - przyznał na mecie „SuperSonik”.
Już na pierwszym fragmencie oesu, krakowianina dogonił Sebastien Souday, który cztery miesiące temu twardo walczył z nim o zwycięstwo w Rajdzie Sardynii: "Francuz wyprzedził mnie w miejscu, w którym absolutnie nie powinien tego robić, ale zdążyłem się już nauczyć, że jego często ponosi fantazja. Kilka kilometrów dalej już stał, próbując ratować swój uszkodzony quad… Na tak zdradliwej nawierzchni nie można forsować tempa"
- tłumaczył Sonik.
Mimo ostrożności, zwycięzca Dakaru jechał z prędkością, której nie byli w stanie utrzymać pozostali konkurenci. Pokonując etap z czasem 4:50.59 rozpoczął Rajd Maroka od zwycięstwa. Kolejny na mecie Hiszpan Eduardo Marcos Echaniz dotarł niemal dwie i pół godziny później…
W tym roku w Maroku startuje prawdziwa śmietanka kierowców samochodów. Rafał Sonik przyznał, że jazda w takim towarzystwie to ogromna przyjemność. "Wystarczy popatrzeć na nazwiska na liście startowej: "Al-Attiyah, Sainz, Loeb, Hirvonen, de Villiers, Wasiliew. To mistrzowie kierownicy. Pod koniec oesu zaczęli nas wyprzedzać i było widać, że to grupa prawdziwych asów. Oni po prostu pożerają pustynię" - komentował quadowiec.
Starty Rafała Sonika wspiera PKN ORLEN.
Wyniki I etapu:
1. Rafał Sonik (POL) 4:50.59
2. Eduardo Marcos Echaniz (ESP) + 2:19.37
3. Cavadonga Fernandez Suarez (ESP) 2:19.39
Wyniki II etapu:
1. Rafał Sonik (POL) 3:13.37
2. Aleksander Maksimow (RUS) + 55.19
3. Brice Auert (FRA) + 1:09.24
Klasyfikacja generalna:
1. Rafał Sonik (POL) 8:04.36
2. Aleksander Maksimow (RUS) + 7:58.41
3. Brice Auert (FRA) + 9:48.25
mat.pras./MS/RK