Głowy zawodników ekipy z Kałuży nie zdążyły jeszcze dobrze ostygnąć po derbowych emocjach z początku tygodnia, a trzeba już było ponownie wybiegać na boisko. W Zabrzu stawka była wysoka. Na szali oprócz wynagrodzenia kibicom domowej porażki z Wisłą i trzech punktów leżała pozycja wicelidera tabeli.
Mecz rozpoczął się dobrze dla piłkarzy Cracovii. Już w piątej minucie po dośrodkowaniu Wdowiaka piłkę do siatki wpakował Rafael Lopes. Wielu mogło się spodziewać takiego obrotu sprawy. Celne centry wykańczane kąśliwymi strzałami są bowiem w sezonie 2019/2020 znakiem firmowym krakowian.
Po pierwszych radościach przyszedł czas na rozczarowania. Już w 21. minucie plac gry opuścić musiał kontuzjowany Ivan Fiolić. Zastąpił go Michał Rakoczy, a gospodarze podrażnieni utratą gola ze zdwojoną siłą ruszyli do ataku. Swego dopięli pięć minut po przedwczesnej roszadzie w składzie biało-czerwonych. W zamieszaniu pod bramką Michala Peskovica piłka odbiła się od Jimeneza i wpadła do bramki dając Górnikowi remis. Oba zespoły próbowały następnie swoich sił, lecz mimo okazji z obu stron po pierwszych 45. minutach spotkania tablica pokazywała 1:1.
Flegmatyczny początek drugiej połowy nie zapowiadał wielkich emocji jakie miały po nim nastąpić. Z biegiem czasu zabrzanie zdobywali coraz więcej pola. Wolno, ale systematycznie zbliżali się do jedenastki Cracovii, aż wreszcie wyrzucili w górę ręce w geście triumfu. W 57. minucie meczu drugą bramkę dla Górnika zdobył Erik Jirka. To trafienie podrażniło gości. Z drugiej strony zespół z Zabrza starał się uspokoić grę przetrzymując piłkę i bezpiecznie ją rozgrywając. Zmiana wyniku nadeszła w 68. minucie. Z rzutu wolnego dośrodkował Hanca. Helik chciał zgrać głową, ale nikt nie przeciął jego uderzenia i piłka wpadła do siatki.
Ostatniego jak się okazało gola strzelił 120 sekund później Stavros Vasilantopoulos. Grek świetnie przyjął długą piłkę od Jesusa Jimeneza, strzelił w „długi róg” i pokonał Peskovica. Było 3:2. Od tej pory Cracovia próbowała, ale sił oraz możliwości starczało jej jedynie na niegroźne zaczepki. Górnik zasłużenie wygrał, choć Cracovia miała dobre momenty. Mecz był szybki, dynamiczny, sporo się działo.
„Pasy” uległy dziesiątemu Górnikowi. Jeśli wyniki innych spotkań ułożą się nie po myśli krakowian mogą spaść nawet na szóste miejsce.
Górnik Zabrze - Cracovia Kraków 3:2 (1:1)
Bramki: 0:1 Rafael Lopes (5'), 1:1 Jesus Jimenez (26'), 2:1 Erik Jirka (56'), 2:2 Michał Helik (68' - głową), 3:2 Stavros Vasilantonopoulos (71')
Żółte kartki:
Górnik Zabrze: Przemysław Wiśniewski, Roman Prochazka, Alasana Manneh, Georgios Giakoumakis, Michał Koj
Cracovia Kraków: Thiago, Milan Dimun, Kamil Pestka
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 8 974
Górnik Zabrze: Martin Chudy - Stavros Vasilantonopoulos, Przemysław Wiśniewski, Paweł Bochniewicz, Erik Janza (56' Georgios Giakoumakis) - Erik Jirka, Roman Prochazka, Alasana Manneh (79' Szymon Matuszek), Jesus Jimenez - Łukasz Wolsztyński (33' Michał Koj), Igor Angulo
Cracovia Kraków: Filip Majchrowicz - Diego Ferraresso, Michał Helik, Ołeksij Dytiatjew, Kamil Pestka - Sergiu Hanca, Thiago (78' Pelle van Amersfoort), Ivan Fiolic (21' Michał Rakoczy, 77' Sebastian Strózik), Milan Dimun, Mateusz Wdowiak - Rafael Lopes
PĆ/PAP