W niedzielę na Mistrzostwach Świata w narciarstwie klasycznym w Lahti po raz pierwszy zaprezentowała się Justyna Kowalczyk. W parze z Eweliną Marcisz startowała w sprincie drużynowym, co stanowiło dla niej przetarcie przed rywalizacją na 10 km "klasykiem".
Kowalczyk całe przygotowania podporządkowała wtorkowemu biegowi. Początkowo startu w sprincie nie planowała, ale później przyznała, że pozwoli jej oderwać myśli od czekania na koronną konkurencję. W porannym półfinale polski duet z piątym wynikiem zagwarantował sobie awans do finału, który rozpoczął się o godzinie 12:30.
Tam przez długi czas wydawało się, że Kowalczyk i Marcisz zajmą ósmą lokatę. W samej końcówce Justyna wywróciła się jednak przy wjeździe na stadion, czym straciła trochę czasu i dała się wyprzedzić rywalce ze Słowenii. Ostatecznie biało-czerwone finiszowały więc jako dziewiąte.
Pierwszy na mecie był norweski duet Heidi Weng - Maiken Caspersen Falla. Jako drugie dotarły Rosjanki Biełorukowa i Matwiejewa, natomiast na najniższym stopniu podium stanęły Bjornsen i Diggins ze Stanów Zjednoczonych.
W męskiej rywalizacji Polskę reprezentował duet Dominik Bury i Maciej Staręga. Panowie spisali się ciut gorzej od pań i zakończyli zmagania na dziesiątej lokacie. Wśród mężczyzn triumfowali Rosjanie.
PAP/AD