Zawodnik pochodzący ze stolicy Tatr uprawiał kombinacje norweską a na Igrzyskach w 1956 roku, we włoskim kurorcie Cortina d'Ampezzo zdobył brązowy medal.
Wojciech Szatkowki, historyk sportu z Muzeum Tatrzańskiego, wspomina, że zdobycie tego medalu było dla polskich narciarzy prawdziwym przełomem.
- To był człowiek, który nie pchał się na czołówki gazet, a jednak robił świetną robotę dla polskiego narciarstwa. Tym startem olimpijskim przełamał jakby barierę niemożliwości - mówi Sztkowski w rozmowie z Radiem Kraków.
Franciszek Gąsienica-Groń specjalizował się w tzw. kombinacji norweskiej, czyli w skokach narciarskich i biegu klasycznym. Po zakończeniu kariery sportowej pracował jako trener szkoląc dziesiątki młodych zawodników.
Posłuchaj Wojciecha Szatkowskiego
Franciszek Gąsienica Groń miał 82 lata. Jego wnukiem jest znany były skoczek - Tomasz Pochwała. Sam zaś jako trener wychował 40 mistrzów Polski - w skokach, biegach i kombinacji norweskiej oraz w sztafecie. Uroczystości pogrzebowe zaplanowane są na sobotę w kościele Świętego Krzyża w Zakopanem.
(Krzysztof Orski/Przemysław Bolechowski)