Kadencja Macieja Bartoszka w Niecieczy zaczęła się świetnie - od zwycięstwa z Lechią Gdańsk. Trzy punkty przyszły wtedy dopiero w doliczonym czasie gry za sprawą kontrowersyjnego rzutu karnego, ale o tym nikt już nie pamięta. Ważne było to, że Słonikom po nieudanej erze Mariusza Rumaka udało się wreszcie zainkasować komplet punktów. Po kolejne oczka Słoniki pojechały do Płocka, na mecz z Wisłą, która miała w swoim dorobku o sześć punktów więcej.
W Płocku w pierwszej połowie najbardziej aktywny był po stronie gości Bartosz Śpiączka. Napastnik, który do Niecieczy trafił przed tym sezonem z Łęcznej najpierw w 24. minucie mógł wykorzystać błąd Sielewskiego, ale trafił w poprzeczkę. 60 sekund później znów ten sam zawodnik miał swoją okazję, tym razem uderzył tuż obok słupka. Śpiączka po raz trzeci ruszył przed przerwą. Otrzymał wtedy obiecujące podanie od Stefanika, uderzył wreszcie celnie, ale trafił prosto w Kiełpina.
Po przerwie w meczu, w którym lepiej wyglądał Bruk-Bet, prowadzenie objęła Wisła Płock. Była 57. minuta, gdy Furman ruszył lewą stroną, dograł do Merebaszwiliego, ten przedłużył jeszcze to podanie tak, aby piłka dotarła do Nico Vareli, któremu pozostało już tylko skierować piłkę do pustej bramki. Niestety, po przerwie drużyny wyglądały, jakby zamieniły się koszulkami. To Wisła prowadziła grę i kontrolowała losy tego spotkania. Na ostatni kwadrans na boisku zameldował się Semir Stilić, dla którego był to debiut w barwach Wisły z Płocka.
Na placu gry dużo już się nie zmieniło i z Płocka Bruk-Bet nie wywiózł ani jednego punktu. Zwycięstwo sprzed tygodnia i punkty stracone w tej kolejce przez Cracovię i Piasta sprawiają, że Słoniki nie spadną pod kreskę. Wciąż Bruk-Bet na pozycji numer 14, z identycznym dorobkiem punktowym, co 15. Piast.
Wisła Płock - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:0 (0:0)
57' Varela
AD