Przed Igrzyskami Olimpijskimi w Rio de Janeiro nie chciałyście zapeszać. Teraz spełniają się marzenia o medalu wielkej imprezy.
Zdecydowanie. Naszym marzeniem było zdobycie medalu, bo to był nasz pierwszy start na mistrzostwach świata w tej kategorii. Jechałyśmy tam z wielką niepewnością, co tak naprawdę się wydarzy. Wiedziałyśmy, że zgłoszenia z innych państw są bardzo ciężkie. Miałyśmy 12 osad, z czego większość to były doświadczone dziewczyny, które pływały też w innych wioślarskich konkurencjach.
Teraz coraz więcej będzie się mówić o czwórkach bez sternika kobiet. W Tokio w tej konkurencji będzie można powalczyć o medale.
Od tego roku czwórka bez sterniczki kobiet została wprowadzona jako konkurencja olimpijska. Dlatego Polska zaczęła starać się szukać najlepszego i najszybszego składu. Jak widać, jesteśmy na dobrej drodze.
Wy, zanim ta konkurencja stała się olimpijską, miałyście już medal mistrzostw Europy.
Zgadza się, startowałyśmy już od pierwszego pucharu, gdzie również zdobyliśmy medal, także srebrny. Później były mistrzostwa Europy, gdzie też zajęłyśmy drugie miejsce. Mimo że wcześniej stawałyśmy już na podium i zdobywałyśmy medale, nikt nie spodziewał się, że na tej głównej, najważniejszej imprezie, jaką są mistrzostwa świata, wypadniemy tak dobrze.
Medale mistrzostw świata zadedykowałaś swojej siostrze Annie.
To była pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, kiedy stałam w blokach startowych. Pomyślałam, że chcę popłynąć tak, żeby po przepłynięciu linii mety wiedzieć, że dałam z siebie wszystko. Chciałam zdobyć ten medal, wrócić do domu i pokazać go siostrze. Powiedzieć, że pracowałyśmy na to cały sezon, pracowałyśmy dużo wcześniej i że gdyby tu była, pewnie razem kończyłybyśmy z tym medalem. Chciałam, żeby wiedziała, że praca nie poszła na marne. Ania wspierała mnie cały sezon, pomagamy sobie w dobrych i złych chwilach. Dlatego dedykuję jej ten medal, chciałam go zdobyć dla niej.
Masz na łańcuszku pięć kółek olimpijskich. Igrzyska to twoje największe marzenie?
Zaczęłam uprawiać sport dość wcześnie. W wieku pięciu lat zaczęłam pływać, później przerzuciłam się na wioślarstwo. Od początku marzyłam o tym, żeby ścigać się w zawodach najważniejszych dla każdego sportowca, w Igrzyskach Olimpijskich. Rok temu spełniłam swoje marzenie, mogłam rywalizować z najlepszymi, zobaczyć od środka wszystko to, co wcześniej podziwiałam. Moim marzeniem było pojechać tam, zobaczyć to, zdobyć jak najwięcej doświadczenia. Jako wioślarka wciąż jestem bardzo młodą osobą, w Rio byłam jedną z najmłodszych startujących. Moim kolejnym marzeniem jest teraz, aby na tym łańcuszku móc wygrawerować "Tokio 2020", a później cieszyć się z medalu.
Zachęcamy do odsłuchania całości rozmowy z Marią Wierzbowską!
AD/KN