Robert Kubica udowodnił na trasie Rajdu Monte Carlo, że potrafi jeździć niewiarygodnie szybko. Jednak krakowianin - jadąc wraz z Maciejem Szczepaniakiem - znów miał kilka przygód, w w dodatku przydarzyło się także kilka awarii i to sprawiło, że Polaka w czołówce końcowej klasyfikacji zabrakło. Kubica nie dojechał do mety, bo na przedostatnim odcinku specjalnym urwał dwa koła i nie mógł kontynuować rywalizacji.
Wcześniej krakowianin wygrał aż cztery odcinki specjalne /tylko o jeden mniej niż Sebastien Loeb/, ale najbardziej prestiżowy rajd świata wygrał jadący zdecydowanie najrówniej Sebastien Ogier. Francuz o prawie minutę wyprzedził Fina Jari Matti Latvalę i o ponad dwie minuty zdystansował Norwega Andreasa Mikkelsena. Cała trójka jechała Volkswagenami Polo WRC. Krakowianin Fordem Fiestą WRC.