Gdy 26 maja 2007 roku Jakub Błaszczykowski rozegrał ostatnie spotkanie w barwach Wisły Kraków, po meczu obdarował kibiców na trynunach meczowa koszulką, piłkarskimi butami... A potem, po chwili wahania, zdjął jeszcze podkoszulek z napisem „JA TU JESZCZE WRÓCE” i też posłał go w trybuny. W piątek, 8 lutego 2019 roku znów pozował fotoreporterom z wiślacką koszulką z numerem „16”. Jak podkreślił stało się to dokładnie 14 lat od chwili, gdy pojawił się na pierwszym treningu w krakowskim klubie.
"To dla mnie wielki dzień, cieszę się że mogłem tutaj wrócić" – powiedział na specjalnym spotkaniu z dziennikarzami. W poniedziałek kibice będą mogli go zobaczyć w akcji w meczu ekstraklasy z Górnikiem Zabrze. „Cieszę się, że historia zatoczyła koło. Mam nadzieję, że dostarczę sobie i kibicom dużo satysfakcji i będziemy razem przeżywać wiele wspaniałych chwil, że po tych wszystkich zawirowaniach, jakie przeżywał ten klub, znowu dla niego zaświeci słońce”
Błaszczykowski, wraz Jarosławem Królewskim i Tomaszem Jażdżyńskim, udzielili Wiśle pożyczki w wysokości czterech milionów złotych, która umożliwiła spłatę najpilniejszych długów, co umożliwiło odzyskanie prawa do kontynuowania sezonu.
„Klub ma nadal wielkie problemy. Można powiedzieć, że niedawno staliśmy po czoło w... „czymś”, a teraz stoimy... po uszy. Budujące jest, jak wielka wiara jest w kibicach i jak wielkie ostatnio otrzymaliśmy od nich wsparcie" – podkreślił Błaszczykowski i dodał, że jego silna więź z Wisłą wzięła się z tego, że ten klub dał mu na starcie szansę wykazania się.
Błaszczykowski nie chciał deklarować, czy Wisła będzie jego ostatnim klubem, zwłaszcza że kontrakt podpisał tylko do 30 czerwca. Przyznał, że wciąż ma sporo wątpliwości, czy da się uratować Wisłę. „Wątpliwości, to dobra rzecz. Może moja decyzja nie była inteligentna, ale wygrało serce. Walczymy dalej, by sprzedać jak najwięcej biletów, zachęcamy kibiców do kupna karnetów, wsparcia klubu, by stali się częścią odbudowy" – wskazał.
W Wiśle Błaszczykowski będzie pełnił funkcje kapitana. Opaskę dobrowolnie przekazał mu Rafał Boguski. "Mam wielki szacunek dla niego, bo sam to mi zakomunikował. Z mojej strony nie było to konieczne. Mamy wielu liderów w szatni, którzy mogliby nosić tę opaskę. Bez niej też można być liderem drużyny" – stwierdził.
PAP/T.Kwaśniak