"Kiedyś muszę pokonać Carlsena" - powiedział arcymistrz Jan-Krzysztof Duda po powrocie do Polski po zakończonym w niedzielę szachowym turnieju masters w holenderskim Wijk aan Zee. 20-letni arcymistrz z Wieliczki z dorobkiem 5,5 pkt zajął 10. miejsce w stawce 14 czołowych graczy świata. Zwyciężył, już po raz siódmy w tej prestiżowej imprezie, aktualny mistrz świata Norweg Magnus Carlsen.
"Byłem rozstawiony z dość dalekim, dziewiątym numerem startowym, więc do faworytów raczej nie należałem. Przyjechałem na turniej, aby dowiedzieć się, ile jeszcze mi brakuje do zawodników klasy Carlsena, Kramnika, czy Ananda. W rywalizacji ze wspomnianymi trzema ostatnimi mistrzami świata uzyskałem 50 procent, a zwycięstwo z Władymirem Kramnikiem pokazuje, że mogę rywalizować i zwyciężać z zawodnikami, którzy dyktują warunki w światowych szachach. Z kolejnym mistrzem świata Vishy'm Anandem po raz kolejny pewnie zremisowałem czarnymi, a tylko aktualny czempion pokazał mi, jak należy realizować niewielką przewagę uzyskaną po debiucie. Dużo mnie ta partia nauczyła i zmotywowała do ciężkiej pracy. Kiedyś muszę Carlsena pokonać! Szczerze mówiąc, z wyniku nie jestem zbytnio zadowolony. Wygrałem dwie partie, przegrałem cztery, a zremisowałem siedem. Ten turniej pokazał, że czarny kolor w moich rękach to silny atut, natomiast muszę skupić się nad białym kolorem, gdyż w Wijk aan Zee zobaczyłem, że drobne niedociągnięcie zostaje natychmiast wykorzystane przez rywali do przejęcia inicjatywy i zepchnięcia mnie do obrony”
Aktualny mistrz Polski, klasyfikowany na 19. miejscu w światowym rankingu, wyraził tez marzenie, aby turniej tej klasy był zorganizowany taże w Polsce, bo przy okazji kibice szachowi mieliby możliwość zobaczenia na żywo „gigantów” szachów w pojedynkach z reprezentantami gospodarzy.
PAP/TK