Mistrz świata z 2023 roku zajął w niedzielę 28. miejsce. Nie wyszedł mu szczególnie drugi przejazd, w którym popełnił błąd w górnym odcinku. Nie szukał żadnych wymówek.
Trasa jest super, przygotowanie też jest ok, wszystko było w porządku. Nie ma na co narzekać. Taki jest ten sport. Nieprzewidywalny, nie wybacza. Szargają mną emocje, czuję zawód i złość, ale brałem pod uwagę taki scenariusz. Jesteśmy na tej jednej krawędzi, przyciskamy na maksa, staramy się jechać jak najszybciej i różne rzeczy mogą się po drodze wydarzyć
- powiedział 29-letni snowboardzista.
Poziom, szczególnie w męskim snowboardzie, jest bardzo wyrównany. W najważniejszych zawodach międzynarodowych różnice czasowe są często minimalne.
- Poziom jest bardzo wysoki już od kilku sezonów. W łącznym czasie dwóch przejazdów w jednej sekundzie mieści się 20 czy nawet ponad 20 zawodników, więc jest bardzo, bardzo ciasno - zauważył Kwiatkowski.
Był to jego trzeci olimpijski start. W 2018 roku zajął w debiucie 13. pozycję, cztery lata później w Chinach - siódme.
- W Pjongczangu to były moje pierwsze igrzyska, to było coś pięknego, pierwszy raz na takiej wielkiej imprezie. Zakwalifikowałem się do „16”, dosyć dobrze wypadłem. Na drugich igrzyskach, w Pekinie, byłem nawet w ósemce. Tam były obostrzenia covidowe, trochę to wszystko było dzikie. Teraz trzeci raz i nie zakwalifikowałem się do top 16. Mam nadzieję, że jeszcze będzie mi dane pojechać na igrzyska za cztery lata - podkreślił.
Do tej pory wspomnienia z Livigno miał bardzo dobre, ale te najświeższe mogą nieco zachwiać tymi wrażeniami. Startował tu w połowie poprzedniej dekady w Pucharze Europy.
- Wtedy jeszcze nie myślałem, że będę kiedykolwiek taki mocny, że będę mistrzem świata. Ostatni raz byłem tutaj dwa lata temu w kwietniu, robiłem kurs instruktora snowboardu. To najbardziej pamiętam, to był fajny czas. Jak teraz przyjechałem do Livigno, to miałem takie dobre wspomnienia. Jest tu gdzie jeździć, jest dużo śniegu, dużo stoków. Super tutaj jest - podsumował Kwiatkowski.
W niedzielnych kwalifikacjach odpadli także Michał Nowaczyk (23. miejsce) oraz debiutująca na igrzyskach Maria Bukowska-Chyc (27.). Z piątym czasem do 1/8 finału awansowała natomiast Aleksandra Król-Walas. Początek tej rundy zaplanowano na godzinę 13.