Z wysokiego "C" wystartowali reprezentanci Polski na rozgrywanych w fińskim Vuokatti mistrzostwach świata juniorów w narciarstwie klasycznym. W rozpoczynającej zawody rywalizacji w biegu sprinterskim kobiet Polki wywalczyły dwa medale: złoty i brązowy. Po tytuł mistrzowski sięgnęła Monika Skinder. Na najniższym stopniu podium stanęła Karolina Kaleta. Polki rozdzieliła Szwedka Moa Hansson. Polki już w eliminacjach pokazały, że są w świetnej formie. 18-letnia Karolina Kaleta, wychowanka trener Anny Bubuli z LKS Markam Wiśniowa-Osieczany miała w nich najlepszy czas, a Skinder czwarty. Obie pewnie wygrały swoje serie ćwierćfinałowe i spotkały się już w półfinale. W nim zajęły dwie czołowe lokaty, dzięki czemu awansowały do decydującego biegu. Skinder zwyciężyła w nim wyraźnie, wyprzedzając Henson o 0,71 s. Kalecie do srebra zabrakło dwóch setnych sekundy. To historyczna chwila dla naszych biegów narciarskich.
Monika Skinder wywalczyła pierwszy w historii złoty medal MŚJ dla Polski. Taki wyczyn nie udał się nawet Justynie Kowalczyk. 19-letnia zawodniczka ma w dorobku także srebrny medal MŚJ, zdobyty dwa lata temu w Lahti, również w sprincie techniką klasyczną.
Wśród juniorów triumfował Fin Niilo Moilanen. Łukasz Gazurek odpadł w ćwierćfinale i został sklasyfikowany na 20. pozycji.
Z Finlandii napływały wieści znakomite, ale i niepokojące. Jeden z polskich skoczków narciarskich przygotowujących się do startu w Lahti jest zakażony koronawirusem - poinformowali organizatorzy. Cała reprezentacja została skierowana na kwarantannę i jej start w czwartek jest zagrożony. Ponieważ kadra podróżowała po Finlandii minibusami, fińskie władze sanitarne uznały, że wszyscy mieli z zakażonym bliski kontakt.
PAP/TK