Final Six będzie (nie tylko dla Polaków) ostatnim poważniejszym sprawdzianem przez samymi igrzyskami. Trenerzy pewnie nie odkryją wszystkich kart, ale to małopolskiej publiczności przyjdzie pożegnać siatkarzy przed wylotem do Brazylii (tak jak w czerwcu przyszło im żegnać piłkarzy przed Euro).
Polacy w Lidze Światowej radzą sobie średnio, ale trener Antiga grał raczej zmiennikami, a poza tym forma ma przyjść na igrzyska, a nie na imprezę towarzyską.
Właśnie ze względu na Rio formuła Ligi Światowej była w tym roku nieco inna. Zamiast rozgrywek grupowych - seria turniejów, podobnie jak w żeńskim odpowiedniku World League, czyli Wrold Grand Prix.
W 9 meczach Polacy odnieśli 3 zwycięstwa (w ten weekend w Nancy przegrali z Brazylią 0:3, z Francją 1:3, a Belgów pokonali 3:2) i zajęli 10. miejsce w zbiorczej tabeli. Gdyby nie byli organizatorami Final Six, toby w tym turnieju nie zagrali.
Emocje w Krakowie czekają nas od 13 do 19 lipca.
SKO/PAP