Pokonana drużyna zagra w Pucharze Europy.
Olympiakos Pireus - Wisła CanPack Kraków 63:63 (17:19, 12:13, 12:19, 22:12).
Olympiakos Pireus: Pinelopi Pavlopoulou 12, Aikaterina Sotiriou 12, Lykendra Johnson 10, Jessica Thomas 10, Evdokia Stamati 8, Anna Spyridopoulou 6, Mirna Mazic 5, Maria Aftzi 0, Afroditi Kosma 0.
Wisła CanPack Kraków: Maria Conde 14, Leonor Rodriguez 14, Mercedes Russell 12, Jordin Canada 10, Maria Araujo 7, Sabina Oroszova 6, Anna Jakubiuk 0, Bozica Mujovic 0, Klaudia Niedźwiedzka 0.
Koszykarki Wisły mogą odczuwać pewien niedosyt po tym spotkaniu, gdyż mogły przed piątkowym rewanżem we własnej hali wywalczyć przewagę. Po trzydziestu minutach gry krakowianki prowadziły bowiem 51:41, ale w ostatniej kwarcie spisały się znacznie słabiej i pozwoliły rywalkom na odrobienie strat.
Mecz mógł się jednak zakończyć wygraną podopiecznych Krzysztofa Szewczyka, gdyż 10 sekund przed końcem Maria Conde oddała celny rzut, który dał Wiśle prowadzenia 63:61, ale tuż przed ostatnią syreną Pinelopi Pavlopoulou doprowadziła do remisu.
Wisła niezbyt dobrze weszła w to spotkanie, bo pierwsze pięć punktów zdobyły rywalki. Olympiakos prowadził 5:0, 9:4, ale potem, głównie za sprawą skutecznej gry Conde (siedem punktów w pierwszej kwarcie) krakowianki objęły pierwsze prowadzenie 17:15, które oddały dopiero niespełna cztery minuty przed końcem (56:55).
W krakowskim zespole, który musiał radzić sobie bez kontuzjowanych Magdaleny Ziętary i Justyny Żurowskiej-Cegielskiej, zabrakło wsparcia z ławki rezerwowych, z której punktowała tylko Sabina Oroszowa.
Niezły występ zaliczyła natomiast Conde oraz Jordin Canada. Amerykańska rozgrywająca oprócz 10 punktów zanotowała także 10 asyst i pięć zbiórek. Ocenę jej gry obniża aż siedem strat.
Wisła, która gra w fazie grupowej Euroligi nieprzerwanie od 2004 roku, będzie faworytem piątkowego rewanżu we własnej hali. Spotkanie to rozpocznie się o godzinie 18.30.
(PAP/WS)