Pierwsza połowa piątkowego meczu była bardzo nudna. Kibice ożywili się jedynie w 34. min., kiedy nad stadionem przeleciał bocian.
Od wysokiego „C” rozpoczęli drugą połowę gracze z Lubina. W 47. min. Alan Czerwiński wbiegł w pole karne rywala i zagrał z prawego skrzydła na drugą stronę boiska. Chociaż piłka przelatywała obok czterech graczy Bruk-Betu, to trafiła do Martina Nespora i ten bez problemów umieścił ją w siatce.
Im bliżej było końca spotkania, tym wyraźniejsza była przewaga Bruk-Betu. Jednak długo niewiele z niej wynikało. Niecieczanie bliscy byli zdobycia gola w 80. min., kiedy pod bramką Martina Polacka powstało olbrzymie zamieszanie, ale ostatecznie akcja zakończyła się rzutem różnym.
Pod koniec spotkanie kibice „Słoni” zdegustowani postawą drużyny skandowali: „Co to ma być, panie Rumak, co to ma być”. Jednak jego podopieczni zdobyli gola. W ostatniej akcji spotkanie David Guba wykorzystał błąd bramkarza KGHM, który nie wyszedł do wrzutki z rzutu wolnego i gracz Bruk-Betu głową umieścił piłkę w siatce.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Zagłębie Lubin 1:1 (0:0)
90+3' Guba - 47' Nespor
PAP