Na skoczni w Klingenthal Dawid Kubacki był najlepszy w obu seriach treningowych, a później w kwalifikacjach wręcz znokautował rywali szybując na odległość 137,5 metra i wyprzedzając najgroźniejszych rywali aż o.. 9 punktów. W pierwszej dziesiątce szóstka Polaków. Wielkie brawa dla biało-czerwonych i czekamy na wtorkowy konkurs, a później na starty już na śniegu.
Za Dawidem Kubackim w kwalifikacjach dwójka Norwegów Johansson i Forfang, czwarty - bardzo dobry również w seriach treningowych - Nieiec Wellinger. Ale później cała polska "armada": 5. Maciej Kot, 6. Stefan Hula, 8. Klemens Murańka, 9. Piotr Żyła i 10. Kamil Stoch. Skoczków polskiej kadry rozdzielił tylko Austriak Schlierenzauer. 17. wynik uzyskał siódmy polski zawodnik Jakub Wolny.
Dodajmy, że rywale Dawisda Kubackiego w walce o główne trofeum wypadli blado: Japończyk Kobayashi miał 11. wynik, Słoweniec Lanisek - 21.
We wtorek o 15.45 w Klingenthal zostanie rozegrany ostatni, dziewiąty w sezonie konkurs Letniej Grand Prix. Po ośmiu liderem jest Kubacki, który w niedzielę triumfował w austriackim Hinzenbach.
W poprzednim sezonie LGP w Klingenthal triumfował Kot, który zwyciężył także w klasyfikacji generalnej cyklu. Polak oddał dwa zdecydowanie najdłuższe skoki; lądował na 140 i 143,5 m. Drugi był Stoch - 131 i 132 m, a trzeci Słoweniec Peter Prevc - 123 i 135 m. żadnemu zawodnikowi, oprócz Kota nie udało się dolecieć do granicy 140 m. W tym roku zakopiańczyk jest aktualnie czwarty, do lidera Kubackiego traci 154 pkt.
Kubacki, który na pozycję lidera awansował po niedzielnym zwycięstwie w Hinzenbach, dotychczas startował w czterech konkursach, wszystkie wygrał i zgromadził 400 pkt. Drugi w klasyfikacji Słoweniec Anze Lanisek ma 353 pkt wywalczone w siedmiu zawodach, a trzeci Japończyk Junshiro Kobayashi - 332 pkt, we wszystkich ośmiu.
Sezon zimowy 2017/18 rozpocznie się 18 i 19 listopada w Wiśle, gdzie zaplanowane są dwa konkursy. Pierwszy sobotni - drużynowy, drugi niedzielny - indywidualny. Najważniejszą imprezą Zimowe Igrzyska Olimpijskie rozgrywane w lutym w Korei Południowej
Marek Solecki/RK/PAP