W krakowkiej Wiśle nadchodzi chyba czas gruntowych zmiian i zasadniczych decyzji . Czas najwyższy. Przypomnę - drużyna kończyła rok pięcioma kolejnymi porażkami , a gol zdobyty w przegranych derbach z Cracovią , (29 listopada) , okazał się ostatnim strzelonym przez piłkarza z Białą Gwiazdą w tegorocznych rozgrywkach...
Jeśli w klubie jest wciąż wola i będą ekonomiczne mozliwości, by piłkarska druzyna nie musiała grać jedynie o przetrwanie, to pora uderzyć w stół. Właściciel klubu Bogusław Cupiał ma ponoć taki zamiar. Świadczy o tym choćby fakt, że piłkarze w najbliższym czasie mają mieć wyrównane prawie wszystkie zaległości, jakie ma wobec nich klub. To oczywiście pozytywny sygnał. Cupiał złożył też deklarację, że drużyna zostanie w zimie poważnie wzmocniona.
Polityka transferowa , to jednak tylko jedna z bolączek klubowych. Przypomnijmy choćby fakt, iż najsilniejsze "nabyte" ogniwa zespołu Białej Gwiazdy , czyli Radosław Cierzniak i Krzysztof Mączyński, trafili pod Wawel głównie dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, a nie dlatego, że klub czynił o nich starania już wcześniej.Bez nich z kolei , Wisła juz teraz znajdowałaby się na ligowym dnie.
Osobną jednak kwestią jest planowana ponoć reorganizacja Zarządu Klubu , a także - a może przede wszystkim znalezienie tytularnego sponsora i - last but not least - nowego trenera dla drużyny.
Gdy przed kilkoma miesiącami rozmawiałem z prezesem Robertem Gaszyńskim na temat planów na 2015 rok , wyznał poetycko , iż ma zamiar "obudzić Wisłę" , ktora jest dlań swoistą "Śpiącą Królewną", czyli nieodkrytym pięknem...Cóż - ładnie powiedziane, ale wygląda na to, że "Królewna " śpi coraz mocniej , a noworoczne, budzące tąpnięcie, którym mogą być kolejne punktowe kary za uchybienia licencyjno-finansowe, bardzo bolesne. Królewno - Wisło - Zarządzie - czas się obudzić!
G. Bernasik/RK