W żadnym z sześciu ostatnich meczów ekstraklasy Wisła Kraków nie doznała porażki. Od przełamania w meczu z Piastem podopieczni Dariusza Wdowczyka dwukrotnie sięgali po komplet punktów i trzy razy remisowali z rywalami. Tę passę Biała Gwiazda miała kontynuować w starciu z sąsiadem z tabeli - Górnikiem Łęczna. Wisla przystąpiła do tego meczu bez kontuzjowanego Arkadiusza Głowackiego, a w stosunku do poniedziałkowego meczu w Lubinie ubył również Zdenek Ondrasek. W wyjściowym składzie duet napastników stanowili Paweł Brożek i Mateusz Zachara, natomiast w parze stoperów obok Alana Urygi miejsce zajął Richard Guzmics.
Podopieczni Dariusza Wdowczyka niedługo kazali swoim kibicom czekać na pierwszą w tym meczu bramkę. Już w ósmej minucie lewą stroną zaatakował Zachara, wyłożył piłkę Rafałowi Boguskiemu, a ten płaskim strzałem przy bliższym słupku pokonał Sergiusza Prusaka. Kolejna bramka dla Wisły to efekt akcji z 33. minuty. Również wtedy w roli strzelającego wystąpił Rafał Boguski. Dla występującego od wielu lat w Wiśle zawodnika to bardzo cenne gole, bowiem w tym sezonie ligowym popularny "Boguś" póki co trafił do bramki rywali tylko raz - w meczu z Lechią Gdańsk.
Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało jednak do Górnika. W 39. minucie podopieczni Andrzeja Rybarskiego wykonywali rzut rożny, piłka spadła na głowę nieupilnowanego Krzysztofa Danielewicza, który wprowadził futbolówkę w kozioł i skierował ją do siatki obok bezradnego Załuski. W samej końcówce pierwszej połowy Wisła jeszcze trzykrotnie mogła podwyższyć swoje prowadzenie. Zachara, Małecki, Brożek - ci trzej zawodnicy mieli ku temu naprawdę niezłe okazje, ale za każdym razem obronną ręką z opresji wychodził Sergiusz Prusak. Do szatni Wisła schodziła więc co prawda przy wyniku korzystnym, ale końcówka pierwszej części stanowiła swego rodzaju ostrzeżenie - tu nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte.
Potwierdził to początek drugiej połowy. W 58. minucie we własnym polu karnym Alan Uryga sfaulował rywala, a sędzia - ku niezadowoleniu kibiców - wskazał na jedenasty metr. Szymon Drewniak uderzył po ziemi, Załuska rzucił sie w drugą stronę - w ten sposób po upływie niespełna godziny gry w Krakowie mieliśmy rezultat 2:2. Taki stan nie utrzymał się jednak zbyt długo. Zaledwie cztery minuty później z atakiem ruszyła Wisła. Brożek zagrał z lewej strony w pole karne w kierunku Zachary, tego uprzedził Prusak, ale piłka spadła ostatecznie pod nogi Rafała Boguskiego. Zabójczo skutecznemu dziś pomocnikowi pozostało tylko skierować piłkę do pustej bramki. Poprzedni hattrick Boguskiego na ligowych boiskach? Grudzień 2008, mecz z Odrą Wodzisław Śląski wygrany ostatecznie 3:1. Spośród aktualnej kadry Wisły tamto spotkanie pamiętają już tylko Patryk Małecki i Paweł Brożek.
Do końca meczu więcej goli już nie padło - były tylko kartki, z czego dwie obejrzał Grzegorz Piesio. Górnik nie stworzył sobie szczególnie groźnych okazji, Wisła mogła podwyższyć na 4:2, ale ta sztuka jej się nie udała. Za sprawą fenomenalnej skuteczności Rafała Boguskiego Biała Gwiazda wygrała ostatecznie z Górnikiem Łęczna 3:2 i kontynuuje serię meczów bez ligowej porażki.
Wisła Kraków - Górnik Łęczna 3:2 (2:1)
Boguski 8', 33' i 62' - Danielewicz 39', Drewniak 59' karny
Wisła: Załuska - Jović, Uryga, Guzmics, Sadlok - Boguski (84. Bartosz), Mączyński, Brlek, Małecki (90. Pietrzak) - Zachara (84. Cywka), Brożek.
Górnik: Prusak - Sasin, Szmatiuk, Gerson, Leandro - Drewniak, Tymiński - Bonin, Danielewicz (79. Piesio), Hernandez (65. Dzalamidze) - Grzelczak (56. Śpiączka).
AD