Bruk-Bet i Piast zgromadziły do tej pory po trzynaście punktów i zajmują miejsca tuż nad strefą spadkową. O takich spotkaniach mówi się, że ich wartość jest podwójna, bo wygrywając odbiera się jednocześnie punkty najgroźniejszemu rywalowi. Z wagi tego meczu zdaje sobie sprawę Bartoszek. – Moi piłkarze muszą być maksymalnie skoncentrowani i zmotywowani, bo interesuje nas tylko zwycięstwo – podkreślił.
Bartoszek pracę w Niecieczy, po dymisji Mariusza Rumaka, rozpoczął 20 września. Prowadził zespół z Małopolski w pięciu ligowych spotkaniach, w których wywalczył osiem punktów (dwa zwycięstwa, dwa remisy i jedna porażka). Z ostatnich dwóch wyjazdów do Szczecina i Krakowa przywiózł cztery. – Średnia zdobywanych przez nas punktów jest dobra i jeśli ta tendencja się utrzyma, to na pewno zdołamy uplasować się w środku tabeli na koniec sezonu – uważa szkoleniowiec, który jest optymistą przed niedzielną konfrontacją. – Nie ma żadnych nowych urazów, a zawodnicy wyglądają dobrze pod względem motorycznym, co mnie cieszy – dodał.
Spotkanie to będzie miało wyjątkowy charakter dla Bartosza Szeligi. Latem przeszedł on do Bruk-Betu z Piasta, gdzie spędził cztery i pół roku. – Takie mecze są przyjemne, bo można się spotkać ze znajomymi, z którymi grało się kiedyś wspólnie, ale sentyment trwa tylko do pierwszego gwizdka. Na boisku każdy robi swoje i nie ma przyjaciół. Dopiero po zakończeniu gry można sobie przybić piątkę. Piast przyjedzie tu po zwycięstwo, ale nie będzie miał łatwo. To była zawsze drużyna walcząca do ostatniego gwizdka; mam nadzieję, że znajdziemy na nią sposób – powiedział Szeliga.
W spotkaniu z Piastem nie będą mogli zagrać: Vladislavs Gutkovskis, Przemysław Szarek, Akos Kecskec, Gabriel Iancu i Bartłomiej Smuczyński, którzy przechodzą rehabilitację po kontuzjach.
PAP/AD