27-letnia Gąsienica-Daniel wywalczyła szóstą lokatę, a siedem lat młodsza Łuczak była dziewiętnasta.
Tajner przyznał, że zawody oglądał w telewizji, ale był też w kontakcie z wiceprezesem PZN Marcinem Blatuhem odpowiedzialnym za narciarstwo alpejskie i sekretarzem generalnym PZN Janem Winkielem, którzy informowali go na bieżąco o tym co dzieje się w polskiej ekipie.
"Obydwie nasze zawodniczki pojechały świetnie. Maryna potwierdziła, że należy do światowej czołówki, więc jej wynik – choć bardzo dobry - nie był aż takim zaskoczeniem. Od początku tego sezonu jest w wysokiej formie, przecież w zawodach Pucharu Świata w Plan de Corones potrafiła uzyskać najlepszy czas w drugim przejeździe. Teraz potwierdziła swoją klasę. Szkoda trochę, że przytrafił się jej błąd w drugim przejeździe, bo mogła być jeszcze wyżej, ale on nie miał wpływu, że straciła szansę medalową. Ta ścisła czołówka była raczej poza zasięgiem. Żeby myśleć realnie o medalu Maryna musiałaby pojechać jeszcze lepiej w pierwszym przejeździe" – ocenił Tajner.
Szef PZN nie szczędził też słów pochwały Magdalenie Łuczak.
"Naprawdę nie spodziewałem się, że zdoła wskoczyć do pierwszej dwudziestki. Magda jest świetnie prowadzona przez trenera Ivana Ilanovsky’ego. On wytyczył jej ścieżkę rozwoju i odpowiednio dozuje jej starty, wie kiedy odpuścić. To jeszcze młoda zawodniczka i jeśli dalej się będzie tak rozwijać, to może dać nam dużo radości" – stwierdził.
Prezes zwrócił też uwagę, że dobry występ alpejek jest dobrym prognostykiem przed przyszłorocznymi igrzyskami olimpijskimi w Pekinie.
Sukcesy Gąsienicy-Daniel i Łuczak sprawiły, że o narciarstwie alpejskim zrobiło się w Polsce głośno. Nie brakuje opinii, że mogą stać się podstawą do rozwoju tej konkurencji, tak jak to było w przypadku Adama Małysza w skokach i Justyny Kowalczyk w biegach.
Tajner przypomniał, że od ponad roku realizowany jest program wspierany przez Grupę Polskie Koleje Linowe, którym zarządza Polski Fundusz Rozwoju, a mający na celu rozwój narciarstwa alpejskiego.
"Program PolSKI mistrz jest podobny do tego, jaki od lat realizowany jest w skokach. Już w tym sezonie udało sie dla młodzieży zabezpieczyć możliwość regularnych treningów. Narciarstwo alpejskie ma taką specyfikę, że przez pewien okres można ćwiczyć w kraju, ale już od szesnastego roku życia ci najzdolniejsi muszą trenować na lodowcach" - podkreślił.
(PAP/WS)