Polska traci wiarygodność, budowaną przez 26 lat, ale uważam, że polskie sprawy powinniśmy załatwiać w Polsce; debatę w UE uważam za przedwczesną – powiedział we wtorek w Krakowie ubiegający się o przywództwo w PO b. wicepremier i b.szef MON Tomasz Siemoniak.
"Wiarygodność Polski i jej pozycja budowana z mozołem przez Polaków, przez kolejne polskie rządy i prezydentów przez 26 lat, zaczyna bardzo cierpieć" - powiedział Siemoniak dziennikarzom przed spotkaniem z lokalnymi działaczami Platformy.
Jego zdaniem, "takie wypowiedzi jak w ostatnich dniach, dotyczące pozyskiwania broni jądrowej, zupełnie nieprzemyślane, pokazujące chaos i niekompetencję w MON, przynoszą bardzo dużą szkodę w wiarygodności sojuszniczej Polski". "Uważam, że będziemy płacili sporą cenę za tego rodzaju nieodpowiedzialność" – ocenił polityk.
Jak podkreślił, "to, co w Polsce się dzieje, zaczyna niepokoić bardzo wielu przyjaciół i partnerów Polski na świecie, niepokoi także samych Polaków". "Ale te obawy - chcę to bardzo wyraźnie powiedzieć - to jeszcze nie powód do tego, żeby różne instytucje zajmowały się Polską. Uważam, że polskie sprawy powinniśmy załatwiać w Polsce. I choć rozumiem obawy naszych przyjaciół i partnerów z UE, to debatę w Unii uważam za przedwczesną" – mówił Siemoniak.
Decyzja o tym, czy wydarzenia w Polsce będą tematem dyskusji Parlamentu Europejskiego, ma zapaść w środę na konferencji przewodniczących europarlamentu, czyli spotkaniu przewodniczącego PE i szefów grup politycznych. Chcą tego Europejska Partia Ludowa, Socjaliści i Liberałowie. PE podejmował już wcześniej takie inicjatywy, m.in. w sprawie sytuacji na Węgrzech. Europosłowie debatowali o zmianach, w tym konstytucyjnych, jakie wprowadzał w tym kraju premier Viktor Orban. Najbliższa sesja plenarna rozpoczyna się 14 grudnia w Strasburgu.
(PAP)/kp