- Ja wiem o tym i zwracam uwagę. Wcześniej się zdarzyło przejechać na czerwonym świetle, ale teraz się pilnuje. Ogólnie kierowcy uważają - podkreślają mieszkańcy Łukanowic. Główny Inspektorat Transportu Ruchu Drogowego zapewnia, że tylko ewidentne przypadki przejazdu na czerwonym świetle będą się kończyły mandatem. Grozi za to od 300 do 500 złotych i 6 punktów karnych.
"Zgodnie z obowiązującymi przepisami, kierowca warunkowo może wjechać za sygnalizator przy żółtym sygnale świetlnym. Zatem są rejestrowane wyłącznie sytuacje gdy ktoś wjedzie na czerwonym świetle. To ewidentne naruszenia przepisów ruchu drogowego, zagrażające bezpieczeństwu" - podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków Łukasz Majcharzak z Automatycznego Nadzoru Nad Ruchem Drogowym Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.
Majchrzak dodaje, że samo zrobienie "zdjęć" nie oznacza ukarania mandatem. Każdy przypadek ma być rozpatrywany indywidualnie. Dlatego mandatem nie powinny się skończyć sytuacje kiedy wjedziemy na skrzyżowanie na żółtym świetle, a zjedziemy już na czerwonym. "Oczywiście kierowcy powinni zachować szczególną ostrożność, natomiast ten zestaw kamer jest tak ustawiony, aby móc wydorębnić tego typu sytuacje. Wyłącznie ewidentne przypadki naruszenia przepisów ruchu drogowego, będą rejestrowane i egzekwowane".
Ponadto Łukasz Majrzak podkreśla, że Inspekcja Transportu Drogowego nie zarządza samą sygnalizacją świetlną, więc nawet teoretycznie nie może sobie ustawić jej tak, żeby więcej kierowców "dało się złapać" rejstatorom. O tym często spekulują internauci.
Przez miesiąc od momentu uruchomienia 20 rejestratorów na skrzyżowaniach w całej Polsce, urządzenia wyłapały 10 tysiący przypadków naruszenia przepisów. GITD nie prowadzi jednak statystyk dla poszczególnych rejestratorów. Skrzyżowania w Olkuszu oraz Łukanowicach zostały wybrane na podstawie analizy wypadków. W wyborze miejsc pomagali też naukowcy z Politechniki Gdańskiej. GITD pytał też o opinię Komendę Wojewódzką Policji. Mieszkańcy podtarnowskich Łukanowic cieszą się z wyboru skrzyżowania w ich miejscowości, bo podkreślają, że w przeszłości dochodziło na nim do wypadków, w tym niestety także śmiertelnych.
Opóźnienie w uruchomieniu systemu Łukasz Majchrzak tłumaczy testami oraz oczekiwaniem na połączenie systemu rejestratorów z rozpoczęciem wysyłania wydruków zdjęć razem z wezwaniami. Majchrzak przekonuje też, że GITD chciała też, żeby kierowcy oswoili się z rejrestratorami. Jak przyznaje, w przeciwieństwie do fotoradarów, nie będą one oznaczane żadnymi tablicami. Wykaz urządzeń do wyłapywania przejazdu na czerwonym świetle można jednak znaleźć TUTAJ.
(Bartłomiej Maziarz/ko)