To była jedyna tego typu sesja, gdzie nie ma sporów, jest nieco podniośle i sentymentalnie. Marszałek Jacek Krupa, który w nowej kadencji zasiądzie w ławie zwykłego radnego, nadrabiał nieco miną, ale nie ukrywał pewnego rozczarowania wyborczym werdyktem. "Nic nie trwa wiecznie. Najważniejsze jest poczucie spełnionej misji. Uważam, że ostatnie 4, a zwłaszcza 3 lata były dobrze wykorzystane przeze mnie i moich kolegów. Teraz przechodzimy do opozycji. Te wybory po raz pierwszy były tak upolitycznione. Okazało się, że w Małopolsce, a nawet całej południowo-wschodniej części kraju, nie miało znaczenia to, co się zrobiło. Ludzie szli do wyborów i wybierali między dwiema partiami. W Małopolsce wybrali PiS" - komentował Jacek Krupa.
Członek zarządu województwa Grzegorz Lipiec nie odkręcił jeszcze tabliczki na drzwiach swojego gabinetu. "Nie jest to pierwsza, ani ostatnia praca jaką wykonałem. Każdą tabliczkę odkręcałem z nostalgią, wspominkami współpracy z ludźmi, poczucie satysfakcji z tego, co się zrobiło, ale i nutka sentymentu, że można by to jeszcze kontynuować" - przyznaje Grzegorz Lipiec.
Czytaj także: Grzegorz Lipiec idzie do Sejmu
Nieco inaczej w przyszłość patrzy szef klubu radnych PiS Wojciech Grzeszek, w medialnych spekulacjach wymieniany jako przyszły przewodniczący Sejmiku. "Póki nie zostanie to dobrze rozważone, to nie róbmy faktów medialnych. Nikomu to nie służy. To, co udało się zrobić PiS w wyborach do Sejmiku to spora zaliczka pozwalająca na samodzielne rządzenie. Ale i spora odpowiedzialność" - mówił reporterowi Radia Kraków.
Przewodnicząca ustępująca - Urszula Nowogórska - w ogóle nie chce myśleć o byciu "opozycją". "Przyszłam do samorządu, by budować nasze małe ojczyzny. Nie lubię rozgraniczeń między byciem radnym w koalicji czy opozycji. Chcę pracować, bo z takim nastawieniem przyszłam tu, do Krakowa, i chcę to dalej kontynuować" - deklaruje Nowogórska.
Radni dostali też ozdobne plakietki z podziękowaniem za 4 lata pracy w samorządzie województwa. Natomiast odchodzący marszałek, jego dwóch zastępców i jeden etatowy członek zarządu województwa otrzymają w sumie 118 tysięcy złotych odprawy i ponad 98 tysięcy złotych z tytułu niewykorzystanego urlopu. "Wszystko odbywa się zgodnie z przepisami prawa" - podkreśla Filip Szatanik, rzecznik prasowy urzędu marszałkowskiego.