Polityki publiczne tworzą równie filmowe wyzwanie – wszystko, wszędzie, naraz. Bo potrzeby ogromne, a prosta arytmetyka wykazuje, że państwa Europy Środkowej i Wschodniej na polityki senioralne wydają o połowę mniej niż państwa nordyckie i Europa Zachodnia. Proces starzenia się oznacza, że możemy przeżyć co najmniej trzy starości, trzy jej fazy (a to też wszak arbitralnie wyznaczone statystycznie), zależne od stopnia sprawności. W każdej z tych faz inne będą wyzwania dla polityk senioralnych. Zawsze chodzi o starzenie się w dobrym zdrowiu. Początkowo jednak istotne są programy nakłaniające do dłuższej aktywności zawodowej (kierowane do pracodawców i do potencjalnych emerytów), aktywności w ogóle (ruchowej, intelektualnej, towarzyskiej), potem trzeba się skupiać na wydłużaniu życia niezależnego od innych, a następnie na zapewnieniu jakościowo dobrej opieki i jej dostępności bez względu na stan portfela i miejsce zamieszkania.
W metaforycznym sensie skafander astronauty może pomóc „zrozumieć starość” – osłabienie zmysłów, spowolnienie, ograniczoną mobilność i poczucie osamotnienia. Zaczynam od edukacji, bo od tego wszystko się zaczyna. To w domu i szkole uczymy się wzajemnego szacunku. Lekcje komunikacji międzypokoleniowej organizowane są przez NGO‑sy, w przedsiębiorstwach też coraz częściej widać taką potrzebę, a Uniwersytety Trzeciego Wieku mają niekiedy bardziej aktywne audytorium niż niektóre kierunki studiów w ogóle. Te projekty finansowane są przez samorządy (przykładem tu zlecenia dla organizacji pozarządowych i dynamicznie działających w ich ramach Centrów Aktywności Seniorów), przez ministerstwa, głównie, ale nie tylko - Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (poza współprzygotowywaniem prawa i polityki emerytalnej, nadzorem nad ZUS odpowiedzialnym za finansowanie klubów i dziennych domów seniora, wsparcie usług sąsiedzkich i „opieki na odległość” tj. opaski bezpieczeństwa). Oczywiście nie można nie widzieć roli Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia. Myślenie o zdrowiu to nakłady na oddziały specjalizujące się w geriatrii (marzenie!), opanowanie tsunami odchodzących z zawodu pielęgniarek czy wypalenia zawodowego pracowników socjalnych i opiekunów.
Rozwiązań szukają nie tylko państwa, mają pomóc je wypracować programy ponadnarodowe finansowane przez Komisję Europejską. Nie oznacza to ingerencji w polityki społeczne krajów członkowskich, tylko poszukiwanie wartościowych wzorów, przygotowywanie rekomendacji, finansowanie projektów lub organizacji. Powstają strategie oparte na raportach zawierających wiele zmiennych, a przede wszystkim ukierunkowane na wzrost świadomości, przygotowanie rządów i społeczeństw do reform systemów emerytalnych i opieki, promowanie aktywnego starzenia, praktyk włączających. Poznawanie alternatywnych systemów prawnych, organizacji opieki geriatrycznej, rehabilitacji, opieki długoterminowej czy paliatywnej i hospicyjnej może stanowić inspiracje. Poszukiwania modelowych rozwiązań nie znaczą, nawet w państwach bogatych, że wybór będzie bezalternatywny. Tradycja splata się z nowoczesnością i tak ma być. Publiczna opieka nie konkuruje z opieką rodzinną ani z rynkiem reagującym na popyt i umożliwiającym wytwarzanie dóbr komercyjnie. Zawsze najważniejszym wsparciem dla starszej osoby będzie rodzina i krąg przyjaciół, co nie oznacza testowania pomocy np. robotów. A te mogą asystować starszej osobie przy czynnościach codziennych, monitorować bezpieczeństwo (czujniki rejestrujące parametry zdrowotne, upadki itp.), wspierać rehabilitację. Inna sprawa, czy zaakceptowane zostaną (i uregulowane prawnie) funkcje towarzyszące i terapeutyczne AI (tymczasem widać więcej ryzyka niż korzyści). Czytamy o projektach testujących rozwiązania np. HOMeAGE – Ageing, Place and Home, sprawdzających systemy mieszkaniowe, opieki i mobilności, zrównoważone, chciałoby się dodać humanistyczne i nowoczesne zarazem. Polscy badacze sprawdzali, czy byłaby możliwość łączenia pracy dla mieszkanki wsi z zamieszkaniem w jej domu osoby starszej. Podobnie holenderski rodowód ma praktyka przeznaczania kilku pokoi w domu opieki dla studentów (bez czesnego) za kontakt społeczny i być może pomoc w usługach cyfrowych.
My tu gadu gadu o politykach senioralnych, a tymczasem ruch transhumanistów pracuje nad wykorzystaniem zaawansowanych technologii do przedłużenia życia ludzkiego.
Dwie uwagi na koniec. Po pierwsze, przywódcy partii politycznych bardziej otwarci są na wiedzę z zakresu socjotechnik wyborczych niż na opinie demografów, ekonomistów, socjologów wykazujących, co jest i będzie skutkiem starzenia się społeczeństwa. Projekty aktywizujące są oczywiście ok, ale to trochę jak leczenie choroby wyłącznie chusteczkami higienicznymi. Odbywa się coś, co w teorii gier nazywa się grą w cykora. Kto pierwszy pęknie i powie na głos (w sumie na tyle brutalnie, na ile sytuacja tego wymaga), że trzeba podnieść wiek emerytalny, także w tych grupach, które mają wiek emerytalny obniżony, a których wykonywane zawodowe czynności nie narażają na bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia. Dalej, że anachronizmem jest przechodzenie na emeryturę w różnym czasie kobiet i mężczyzn. Że srebrna gospodarka jest i owszem na moment dynamizującym czynnikiem, ale wchodzącym na rynek pracy pokoleniom należą się podobne inspiracje, motywacje i rozwiązania. W innym przypadku międzygeneracyjny konflikt czai się za progiem…
Po drugie, jak w znanym powiedzeniu, że konserwatysta to liberał, któremu córka dorosła, podobnie zmienia się sposób percepcji rzeczywistości w zależności od wieku i charakterystycznych dlań potrzeb. Zupełnie nie byłabym zdziwiona (gdybym dożyła), jeśli by w przyszłości najradykalniejszym lewakiem stał się dzisiejszy zwolennik Konfederacji. „Manna” polityk publicznych nie spada jednak z nieba i ten typ wiary głośno trzeba nazwać… passé. Dobrze byłoby być bogatym społeczeństwem, które stać na utrzymanie publicznej ochrony zdrowia i innych instytucji, z których korzystać będziemy… w swoim czasie.
Rozwiązaniem nie jest zatem „Ballada o Narayamie” (to japońska legenda o wiosce, w której wynosi się staruszków na szczyt góry i tam zostawia na śmierć). Rozwiązania właściwe politykom senioralnym nie muszą być wyłącznie ruchem jednokierunkowym, wymaganiem solidarności od młodszych. Konieczność redefiniowania umowy społecznej w istniejących demograficznych okolicznościach jest ewidentna. Potrzebne są nam: pakt o pokoleniach, pakt o edukacji, pakt o zdrowiu, pakt o bezpieczeństwie, wyłączające te kwestie spod politycznej rywalizacji.