Zachowanie kierowców u wielu osób wywołuje oburzenie. Ich zdaniem pojazdy rozjeżdżają leśne drogi, niszczą przyrodę i stwarzają zagrożenie dla zwierząt oraz ludzi.
To jest bardzo duży problem, nieodpowiedzialni kierowcy niszczą dukty leśne, stwarzają niebezpieczeństwo, zatruwają powietrze, trzeba uważać, żeby kogoś nie potrącili, nie wiadomo, którędy pojadą, chlapią błotem na prawo i na lewo. Ludzie chcieliby posłuchać śpiewu ptaków, czy szumu liści, a niekoniecznie tego co mają na co dzień w mieście jak działa silnik
- mówili reporterowi Radia Kraków turyści, jak dodają, w wielu miejscach problem nielegalnych przejażdżek po górskich szlakach rozwiązał montaż szlabanów przez nadleśnictwa. Zdaniem turystów na trasach na Modyń w weekendy powinny się również pojawiać patrole Straży Leśnej.
Niestety jest to niemożliwe, ponieważ lasy porastające górę Modyń są w rękach prywatnych. Do definitywnego działania, czy wręcz na karania na gruntach lasów prywatnych, czy na drogach Straż Leśna uprawnień na nie posiada
– wyjaśnia Paweł Szczygieł, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie.
Jednak niektóre z dróg leśnych prowadzących na szczyt góry Modyń, w części biegną po gruntach kilku samorządów m.in. gminy Łącko, która w ubiegłym roku zdobyła środki na budowę wieży widokowej. Jak wyjaśnia wójt Jan Dziedzina, montaż szlabanów nie wchodzi w grę, ponieważ do prywatnych leśnych działek musi być zapewniony ciągły dojazd. Niewykluczone jednak, że przy drogach pojawią się znaki zakazu wjazdu.
Gmina Łącko rozważa również zakup i montaż fotopułapek na wieży widokowej. Zdjęcia pojazdów wykonane przez urządzenia stanowiłby dowód w sprawach o ukaranie kierowców, którzy złamaliby znaki zakazu wjazdu.