Pytanie o warunki stworzone dla bezpańskich psów w schronisku w Nowym Targu budzi coraz większe emocje. Aktywiści z oddziału TOZ w Krynicy po wczorajszej wizycie w schronisku mówią o skandalu i bestialstwie. Policja po przeprowadzonej na wniosek TOZ kontroli twierdzi, że prowadzącym schronisko nic nie można zarzucić.
Przedstawiciele TOZ'u z poproszonym o pomoc weterynarzem weszli na teren schroniska nieoficjalnie.
To jest dramat. Mamy nagrania, mamy wszystko. Dotarłam do takiego pomieszczenia, gdzie psy skulone w małych kojcach siedzą bez budy, bez niczego, zmarznięte, bo w pomieszczeniu jest zimno
- relacjonuje Sylwia Śliwa z TOZ w Krynicy. Po wizycie w schronisku wolontariusze złożyli zawiadomienie w komendzie policji w Nowym Targu. Domagali się szybkiej interwencji, bo w ich ocenie życie części zwierząt jest zagrożone. W oczach policjantów ta sama rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Pojechała grupa zdarzeniowa w towarzystwie lekarza weterynarii. Nie stwierdziliśmy nieprawidłowości. Wszystkie zwierzęta mają się dobrze
- powiedział Radiu Kraków oficer prasowy komendy policji w Nowym Targu, Łukasz Burek.
W sobotę na nowotarskim rynku odbędą się dwie manifestacje. Uczestnicy jednej będą się domagać likwidacji lub remontu schroniska. Druga organizowana jest w obronie osób, które je prowadzą.