Ciepłe dni w okolicach świąt obudziły drzewa, na których pojawiły się pierwsze pąki i kwiaty nazywane "królewskimi". Właśnie one padły ofiarą przymrozków. Jest jednak dopiero początek kwitnienia, a drzewa potrafią uzupełnić straty.
- Na każdej zawiązce nie jest tylko jeden kwiat królewski, bo są trzy, cztery, nawet i pięć. Także tragedii dzisiaj nie ma. Zależy, jaka będzie pogoda, bo to nie wiadomo czy to ostatni przymrozek, czy nie. Mamy nadzieję, że ostatni - mówi Krzysztof Kurzeja, sadownik z łącka, przewodniczący Małopolskiej Izby Rolniczej w Nowym Sączu.
Sadownicy pamiętają, że w naturalnym wiosennym rytmie przyrody czai się kolejne zagrożenie. Jest nim powracające regularne ochłodzenie w połowie maja, nazywane „zimną Zośką”. Dopiero po nim będzie można wiarygodnie szacować tegoroczne plony w sadach.