Z powodu zbyt małej naturalnej pokrywy śnieżnej, w piątek zakończyło się kursowanie wyciągu prowadzącego ze szczytu Kasprowego Wierchu na Polanę Goryczkową. W Tatrach natomiast wciąż można korzystać z drugiej trasy prowadzącej z Kasprowego Wierchu do Kotła Gąsienicowego.
Do niedzieli narciarze mogą jeszcze korzystać ze stoków m.in. na Harendzie i Polanie Szymoszkowej w Zakopanem, Mosornym Groniu w Zawoi i w Jurgowie.
Przedstawiciele branży narciarskiej podkreślają, że mimo niewielkiej ilości naturalnego śniegu, mijający sezon narciarski można uznać za udany.
– Śniegu naturalnego nie było tyle, ile byśmy chcieli, ale stacje bardzo dobrze poradziły sobie z dośnieżaniem. Dzięki temu warunki do jazdy przez większość sezonu były dobre. Na Harendzie jeździliśmy praktycznie od grudnia do połowy marca, więc mając na uwadze ostatnie lata, to naprawdę solidny wynik – powiedział PAP szef szkoły narciarskiej HSKI na Harendzie w Zakopanem Andrzej Hyc.
Jak dodał, największy ruch na stokach tradycyjnie przypadł na okres ferii zimowych, zwłaszcza na pierwszy turnus, kiedy wypoczywali uczniowie m.in. z Warszawy. Większy ruch na wyciągach panował także w weekendy. Wiele osób korzystało także z lekcji jazdy na nartach i snowboardzie.
- Narciarzy nie brakowało, szczególnie w ferie i w weekendy, a wielu gości doceniało dobrze przygotowane stoki i możliwość nauki jazdy. Widać też, że coraz więcej osób chce aktywnie spędzać czas zimą, co dla szkół narciarskich jest bardzo dobrą wiadomością - stwierdził Hyc.