Problem według górali jest duży i mimo wielu próśb ciężki do rozwiązania. Wójt gminy Kościelisko Roman Krupa potwierdza, że problem jest uciążliwy, zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy pod Tatry zjeżdżają turyści. To oni najczęściej wynajmują maszyny i ruszają na leśne wycieczki.
Główny problem polega na tym, że firmy, które świadczą działalność w zakresie wynajmu quadów i skuterów w okresie zimowym, nie szanują własności prywatnej, a wiemy, że jako górale jesteśmy na to mocno wyczuleni. To są też często osoby z zewnątrz, które przyjeżdżają na weekend, żeby aktywnie spędzić czas. Rozjeżdżają te działki. To powoduje, że u ludzi cierpliwość się kończy - mówi Krupa.
Jak dodaje wójt, interwencje w tej sprawie regularnie podejmuje straż gminna. Ta skarży się jednak, że ma związane ręce, bo ogranicza ją prawo.
My nie możemy zweryfikować, kto prowadzi skuter śnieżny, bo on nie ma tablicy rejestracyjnej. Taki pojazd nie może się poruszać po drogach publicznych. Na prywatnej działce my już nie możemy działać tak, jak na drodze gminnej - mówi Dariusz Krzyżowski ze straży gminnej w Kościelisku.
Górale twierdzą, że właściciele wypożyczalni czują się bezkarni. Często w sezonie zimowym zarabiają dziennie nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. To pozwala im choćby na płacenie mandatów, które nakładają policja i straż.
W Kościelisku działa pięć wypożyczalni skuterów śnieżnych i quadów. Udało nam się skontaktować tylko z jednym z właścicieli, który poinformował, że jego sprzęt nie wjeżdża nielegalnie na prywatne posesje, a jego firma działa zgodnie z prawem.