Istniejąca od 1972 roku w stolicy polskich Tatr szkoła może się pochwalić pokaźną, 73-osobową grupą olimpijczyków. Szeliga policzył, że do dzisiaj - począwszy od Sarajewa, czyli pierwszych igrzysk, na których pojawili się sportowcy reprezentujący zakopiańską placówkę - olimpijskich występów zaliczyli oni 147.
To oczywiście wynika z faktu, że wiele z naszych byłych uczennic i uczniów wielokrotnie wystartowało w najważniejszej sportowej imprezie
- przypomniał dyrektor i dodał, że do tej liczby należy już dodać kolejnych, którzy szykują się do startu we Włoszech.
- Bo tym razem wśród powołanej na włoskie igrzyska "60" aż 17 osób to nasi absolwenci, no i jeden uczeń, czyli biathlonista Grzesiu Galica - przekazał Szeliga.
W 1984 roku w byłej Jugosławii jako pierwsze w historii szkoły noszącej od 2002 roku imię Stanisława Marusarza wystartowały alpejki Małgorzata Tlałka, która zajęła szóste miejsce w slalomie, jej bliźniaczka - Dorota (13. w gigancie) oraz Ewa Grabowska (również 13. w slalomie), a także panczenistka Zofia Tokarczyk (14. na 500 i 1500 m).
W składzie na tegoroczne igrzyska jest piątka biathlonistek i biathlonistów związanych z SMS Zakopane: zawodniczki BKS WP Kościelisko Joanna Jakieła i Anna Mąka, Natalia Sidorowicz z AZS AWF Katowice oraz z KS Turbacz XC Klikuszowa Galica i Jan Guńka. Z tej grupy tylko Mąka ma za sobą olimpijski debiut, cztery lata temu w Pekinie.
Szeliga przypomniał, że dokładnie 20 lat temu w podobnej jak Galica roli wystąpił jadący teraz na swoje szóste igrzyska Kamil Stoch.
- W 2006 roku jako uczeń naszej szkoły Kamil wywalczył 16. miejsce na skoczni normalnej oraz 26. na dużym obiekcie. No a dzisiaj to trzykrotny złoty indywidualnie i brązowy drużynowo medalista tej imprezy - nie kryjąc dumy wyliczał dyrektor.
Przypomniał, że szansę na start w igrzyskach początkowo mogła liczyć uczennica zakopiańskiej "Kuźni Mistrzów", alpejka Nikola Komorowska, ale później dokonano zmian w składzie.
- Oczywiście jak najlepiej życzę powołanej na jej miejsce Anieli Sawickiej, ale bardzo żałuję, że Nikola nie będzie mogła wystąpić. Moim zdaniem jej obecna forma pokazywała, że mogliśmy mieć kolejny powód do dumy - nie krył zawodu Szeliga.
Na nadchodzących igrzyskach debiutantami z kierowanej przez niego SMS będą również absolwenci: skoczkini Pola Bełtowska, snowboardzistka Maria Bukowska-Chyc - obie z AZS Zakopane, biegacz narciarski Sebastian Bryja z UKS Regle Kościelisko i dwuboista Kacper Jarząbek z TS Wisła Zakopane.
Tę szkołą ukończyły również powołane do reprezentacji olimpijskiej panczenistki Natalia Czerwonka, która po raz piąty wystąpi w igrzyskach, Kaja Ziomek-Nogal i Andżelika Wójcik.
Na swoje czwarte igrzyska jedzie też alpejka Maryna Gąsienica-Daniel (AZS Zakopane). Jak do tej pory jej najlepsze miejsce na imprezie tej rangi to ósme w Pekinie w 2022 roku.
- Nie ukrywam, że po cichu z nią i Kają Ziomek, a także naszą reprezentacją w biathlonie wiążemy największe nadzieje na wysokie miejsca. Nie powiem tego głośno, żeby nie zapeszyć, ale obecna forma wskazuje, że mogą nie być płonne - zauważył Szeliga.
Absolwentami ZSMS są także snowboardziści - mistrz świata z gruzińskiego Bakuriani z 2023 roku Oskar Kwiatkowski oraz Michał Nowaczyk (obaj AZS Zakopane).
- W biegach narciarskich nie mamy jak na razie tak utytułowanej następczyni naszej absolwentki, jak Justyna Kowalczyk, natomiast liczę, że nasze byłe uczennice Monika Skinder (MUKS Oskar Tomaszów Lubelski) oraz Izabela Marcisz (KS Prządki) mogą nam w tych igrzyskach sprawić jakąś miłą niespodziankę - zauważył Szeliga.
Dodatkowym powodem do dumy dla szefa szkoły sportowej pod Tatrami jest to, że chorążymi polskiej reprezentacji będą Czerwonka i Stoch.
Zespół Szkół Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem kształci obecnie 240 uczniów w klasach od pierwszej w szkole podstawowej do czwartej w średniej. Młodzi sportowcy pod okiem m.in. ponad 20 trenerek i trenerów szkolą się w siedmiu dyscyplinach: skokach narciarskich, kombinacji norweskiej, biegach narciarskich, biathlonie, snowboardzie, narciarstwie alpejskim, łyżwiarstwie szybkim i narciarstwie dowolnym.
- To nie koniec, ponieważ gdy tylko dokończona zostanie hala lodowa w Zakopanem, ruszymy z short trackiem. Chcemy też wtedy stworzyć możliwość trenowania łyżwiarstwa figurowego - podsumował i zdradził kolejne plany rozwoju szkoły Szeliga.