Szkoła podstawowa w Rzepiskach uczy kolejne pokolenia od około 150 lat. Obecnie chodzi do niej 45 uczniów. Dla mieszkańców to centrum lokalnej społeczności.
- Dla nas to jest straszne. Musimy teraz dzieci do innej szkoły zapisać, trzeba będzie szukać. Wszystkie moje dzieci tu chodziły do szkoły. Zawsze pomagaliśmy tej szkole, to miejsce, które spaja społeczność. Dzieci tutaj czują się bezpiecznie, szkoła jest na miejscu - podkreślają mieszkańcy.
Rodzice obawiają się, że po likwidacji placówki zmuszeni będą dojeżdżać w trudnym terenie do innych szkół, co byłoby niebezpieczne i czasochłonne. Z powodu ukształtowania terenu transport publiczny nie zawsze daje radę wyjechać na górę, szczególnie w zimie.
- Jesteśmy oddaleni od Jurgowa czy Czarnej Góry. Nie wyobrażam sobie tego w zimie. Drogi są często nieodśnieżone - dodają.
Rodzice i nauczyciele mówią też, że cała sytuacja jest bardzo stresująca dla dzieci.
- Dzieci słyszą o tym problemie w domu, martwią się, że zostaną rozdzielone. Staramy się łagodzić temat, ale on się pojawia nawet w czasie lekcji. Moje dziecko zareagowało negatywnie, buntuje się. To tak jakby nam ktoś powiedział, że za trzy miesiące nasze życie, które dobrze znamy, nagle się skończy. Potem będzie dobrze, ale jak? Zobaczymy
- dodają dorośli.
Nie umiem pojąć, że zamykają tę szkołę. Źle się dzieje. Teraz mamy bardzo fajne panie, są koledzy, można się zaprzyjaźnić. Lubię tu chodzić do szkoły. Znam tu wszystkich
- mówią uczniowie.
Placówka mieści się w dwóch budynkach. Wójt Bukowiny Tatrzańskiej, Andrzej Pietrzyk tłumaczy, że likwidacja szkoły wynika przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa.
- Zleciłem opinie architektoniczne Radzie Gminy, czy z tymi budynkami da się coś zrobić. Nie bardzo. Klatki za wąskie, sale za małe. Budynki by trzeba było rozbudować - podkreśla.
Rozbudowa w obliczu niżu demograficznego jest nieopłacalna zdaniem gminy. Chodzi także o koszty remontu i utrzymania. Na terenie gminy znajduje się aż osiem szkół.
- Jesteśmy odpowiedzialni za wszystko, co się w tej szkole wydarzy. Jakby się stało coś złego, nikt nie chce brać odpowiedzialności na swoje barki. Mamy szkoły, które spełniają wymogi i mogą przejąć te klasy - mówi Pietrzyk.
Rodzice się jednak nie poddają. Pod petycją zebrali już ponad 6 tysięcy podpisów. Dokument został skierowany do gminy i wojewody. Jeśli nic się nie zmieni, szkoła zostanie zamknięta z końcem roku szkolnego.