- Dopóki nie wprowadzimy żelaznych rozwiązań zapisanych w uchwale antysmogowej, problem prędko nie zniknie. To są twarde zapisy dotyczace norm jakości dla kotłów i węgla. Ważny jest ten zapis, który od tego roku zabrania sprzedaży kopciuchów. Do tej pory była taka tendencja, że nawet jak kotły były wymieniane przez samorządy to kopciuchy były montowane w nowych domach. Teraz już nie będzie takiej możliwości – twierdzi Bartłomiej Orzeł z Sądeckiego Alarmu Smogowego.
Jak jednak przekonuje przyrodnik Grzegorz Tabasz, który od lat walczy o czyste powietrze w Kotlinie Sądeckiej, palenie węglem w piecach nie jest jedyną przyczyną utrzymywania się dni smogowych w Nowym Sączu. "Czasami jest to tylko kwestia złego ułożenia się ciśnienia atmosferycznego. To jest ta słynna inwersja. Jesteśmy w kotlinie. Tu to zanieczyszczone powietrze nie jest wywiewane na zewnątrz. Tak po prostu mamy" - mówi.
Stąd więc mimo tego, że wieje wiatr, rakotwórczy pył PM10 ciągle utrzymuje się w powietrzu. Z danych WIOŚ wynika, że poza Nowym Sączem gorszym powietrzem oddychają tylko mieszkańcy Krakowa, Nowego Targu i Tarnowa.
(Marta Tyka/ko)