- To głównie osoby starsze, mieszkające w trudnych warunkach. Tam po prostu nie ma dróg. Tam jest jedno błoto, trzeba jechać wiele kilometrów, potem też kilka kilometrów trzeba nieść rzeczy na plecach, żeby dotrzeć do takiej właśnie babci mieszkającej często z krówką pod lasem. To są osoby w takim wieku mniej więcej 80-90 lat, więc to też nie są osoby, które mogą przyjść na spotkania. My to wszystko im donosimy, przekazujemy nie tylko życzenia, nie tylko produkty, ale tę bliskość, żeby oni czuli, że jesteśmy, że pamiętamy, żeby ten nasz polski produkt dotarł do nich - podkreśla Iwona Romaniak, prezes Fundacji Bratnia Dusza.
Pierwszy etap świątecznej akcji wolontariusze Bratniej Duszy przeprowadzili przed Wielkanocą. Spotkali się wówczas z ponad setką seniorów we Lwowie, wręczając im żywność oraz specjalne wózki na zakupy.
- Mimo trudnych warunków, wielu starszych Polaków nie wyobraża sobie wyjazdu z Ukrainy. Wiele razy pytałam naszych rodaków, dlaczego nie przyjadą, tutaj byliby u siebie. Pani Stasia Nowosad pięknie powiedziała kiedyś, że my przyrzekliśmy, że nie zostawimy Lwowa. Dla nich ten Lwów jest dalej polski. Dla nich każda kamienica, każdy dom, każdy budynek to jest cząstka ich życia. Oni tam się urodzili, przeżyli, pracowali. Tam mają groby najbliższych. Oni nie wyjadą, bo to jest ich miejsce. Starych drzew się nie przesadza, drzew posadzonych na dawnych terenach Polski - podkreśla prezes fundacji Iwona Romaniak
W ramach tegorocznej, świątecznej akcji Fundacji Bratnia Dusza wsparcie z Nowego Sącza trafi łącznie do 250 osób.