- Wyczerpaliśmy już swoje zapasy - mówi Beata Kożuch. - Dużo psiaków trafia do nas zagubionych, nieufnych. Często te zwierzaki mają pogryzione obroże lub nie mają ich wcale, bo nigdy nie były przyzwyczajone do ich noszenia lub chodzenia na smyczy. Obroże plastikowe bardzo często pękają. My zresztą uczymy psy chodzić na spacery, najpierw na szelkach antyucieczkowych, a później przyzwyczajamy do obroży - dodaje w rozmowie z Radiem Kraków.
Schronisko ma natomiast duży zapas kołder i koców, o które ostatnio prosiło. Na apel odpowiedziały głównie szkoły, które przekazały też sporo karmy.