Grzybów bez atestu sprzedawać nie wolno. Dokument wystawia grzyboznawca lub klasyfikator grzybów, którego powinien zapewnić zarządca terenu. W Nowym Sączu na Maślanym Rynku na próżno szukać takiej osoby.
Jeżeli chodzi o grzyby świeże, to wystarczy klasyfikator grzybów, ale w przypadku świeżych i suszonych musi być grzyboznawca. W tej chwili takiej osoby nie ma - i tak jest już od około trzech lat dodaje Małgorzata Oleksiewicz z sądeckiego sanepidu. Starsza pani, z którą współpracowało miasto przeszła na emeryturę i nie ma chętnych, by ją zastąpić tłumaczy Jakub Pędzich z biura prasowego sądeckiego magistratu, który szuka zastępstwa, ale takich osób brakuje.
Brak grzyboznawcy na Maślanym Rynku nie zwalnina jednak sprzedających grzyby z obowiązku posiadania wymaganego atestu. Jego brak może sie zakończyć mandatem w wysokości nawet 500 zł a place targowe są kontrolowane.
Klienci,którzy kupują grzyby bez atestu robią to na własne ryzyko. Ryzykantów nie brakuje, ale są też tacy, którzy szerokim łukiem omijają stoiska z przysmakami z lasu bez stosownego certyfikatu. Boją sie zatrucia i wola kupić w sklepie.
Sanepid przypomina, że w razie wątpliwości, czy znaleziony grzyb jest jadalny można skorzystać z porady zatrudnionego w ispektoracie grzyboznawcy. Nie może on jednak wystawić atestu.
W Polsce dopuszczonych do obrotu jest ponad 40 gatunków grzybów.
Joanna Porębska/bp