"Nie da się tu żyć. Nie dało się żyć, jak była ładna pogoda, nie dało się wyjść na taras, nie dało się otworzyć okna. Nie da się spać, bo ten smród wyrywa ze snu – wyjaśnia Rafała Kogut.
Urządzenia oczyszczalni nie są w stanie nadążyć z pracą i nieprzyjemny zapach unosi się wokół niemal codziennie od kwietnia.
"Jako nowy mieszkaniec chciałam rodzinę, znajomych zaprosić na jakąś parapetówkę, czy dzieci chciały zaprosić swoich znajomych, żeby posiedzieć - nie ma takiej możliwości bo się nie da wytrzymać. Wraca się z pracy i dosłownie wychodząc z auta, udajemy się szybciutko do domu, żeby zamknąć i okna muszą być wszystkie pozamykane" – mówi Agnieszka Michalik, która na początku tego roku wprowadziła się do domu przy ulicy Warzywnej.
Mieszkańcy od pół roku proszą spółdzielnie o modernizacje oczyszczalni. O interwencję w tej sprawie zwracali się także do władz Nowego Sącza, ale miejscy urzędnicy stwierdzili, że nie mogą w tej kwestii nic zrobić. Sprawę zgłosili więc do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Badania wykazały przekroczenia wskaźników zanieczyszczeń w oczyszczalni i urzędnicy nałożyli na spółdzielnie mandat. W kwestii odoru nic się jednak nie zmieniło, dlatego nie wykluczamy skierowania sprawy do sądu.
"Nie może być, żeby ktoś nam dyktował, jak mamy żyć. Jestem w takim wieku, że troszkę chciałbym mieć spokoju i trochę świeżego powietrza" – mówi Marek Pawlik.
W tej sprawie skontaktowaliśmy się z prezesem Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej z Nowego Sącza. Jak przekonuje Paweł Gruca, przy oczyszczalni trwają już prace modernizacyjne i prosi mieszkańców jeszcze o chwilę cierpliwości.
"Zamontowaliśmy dwa dni temu zbiornik do neutralizacji ścieków. W następnym tygodniu przychodzą sita spiralne do wstępnego oczyszczania" - mówi Gruca.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem spółdzielni, to pod koniec października mieszkańcy Przetakówi w końcu będą mogli odetchnąć pełną piersią.