- To były bardzo niskie wpłaty. Za 700 tysięcy nie możemy nic zrobić. Ponosiliśmy wielkie straty na utrzymanie urządzeń publicznych, zieleni, parków. Teraz opłaty są wyższe. To prawie 1 milion 400 tysięcy złotych. To nie jest jednak też szokująca liczba. Są gminy, które mają po 8-9 milionów - mówi Jan Golba, burmistrz uzdrowiska.
Jak dodaje burmistrz, tak wysokie wpływy z opłaty w przypadku innych uzdrowisk, wiążą się z potężnym zapleczem noclegowym. Od tego roku opłaty uzdrowiskowe w Muszynie, ale też w Krynicy poszły w górę do 5 złotych 40 groszy za dobę od osoby.
Opłatę uzdrowiskową ponosi każdy turysta, który decyduje się na pobyt w uzdrowisku dłuższy niż jeden dzień.