Jedną stroną tego sporu jest Stowarzyszenie Animatorów Kultury, które w znacznej części tworzą aktorzy i osoby związane z teatrem. Ta grupa ma dodatkowy atut. Posiada prawa do zastrzeżonego znaku i nazwy Teatru Robotniczego. Po drugiej stronie jest Urząd Miasta Nowego Sącza i Miejski Ośrodek Kultury, kojarzony jako wieloletnia siedziba teatru.
Miasto i MOK zapowiadają własne obchody jubileuszu w przyszłym roku. Jak mówi wiceprezydent Nowego Sącza Magdalena Majka, nikt nie ma wyłączności na tradycję, która w jej ocenie należy do wszystkich mieszkańców.
- Takie działania mają taki sam sens, jakby ktoś próbował zastrzec w urzędzie patentowym św. Małgorzatę na smoku i potem poinformował prezydenta, że ma zaprzestać używania herbu miasta. Absolutnie nie zgadzamy się z tymi działaniami - dodaje.
Stowarzyszenie Animatorów Kultury i Rada Artystyczna Teatru Robotniczego zaapelowały jednak do MOK, by nie używał zastrzeżonej nazwy i znaku teatru. W razie zignorowania apelu to środowisko zapowiada sądowy pozew.