Nie ma racji. W tej chwili większość spraw jest konsultowana z mieszkańcami a oni coraz częściej i coraz głośniej domagają się realizacji rzeczy, które uważają za ważne dla nich.
Oczywiście każdy może powiedzieć: nic mnie nie obchodzi, niech inni za mnie decydują. Można też skorzystać z prawa wpływania na te decyzje.
Można być samotnym wojownikiem, można też poszukać innych osób, które myślą podobnie jak my - sąsiadów z kamienicy, ulicy, osiedla. Razem łatwiej.
Każdy chciałby w swojej najbliższej okolicy coś zmienić, naprawić, ulepszyć i nie jest to wcale takie trudne.
Zacznijmy od rozmowy z sąsiadami - jeśli zgadzają się z nami - działajmy. Przede wszystkim poznajmy naszych radnych dzielnicowych, naszego dzielnicowego i miejskiego strażnika.Oni są od tego, żeby nam pomóc - zależy im tak samo jak nam, bo np radni to też nasi sąsiedzi.
Chcemy nowego chodnika, zasadzenia drzew, placu zabaw dla dzieci, zmiany organizacji ruchu? Idźmy z tym do Rady Dzielnicy - radni podejmą odpowiednią uchwałę i prześlą ją dalej a później dopilnują, żeby została zrealizowana.
Wcześniej muszą odbyć społeczne konsultacje, ale sprawę możemy przyspieszyć robiąc to za nich. Trzeba tylko opisać naszą propozycję i zebrać podpisy.
Dodatkowo można wysyłać pisma. lub dzwonić do urzędników odpowiedzialnych za konkretną sprawę. Namiary na nich dostaniemy w Radzie Dzielnicy. Nie przejmujmy się, jeśli gdzieś tam wyżej będą na nas reagować alergicznie i nazywać pieniaczami. To urzędnicy są dla mieszkańców a nie mieszkańcy dla urzędników.
Da się wszystko załatwić - potrzeba jedynie trochę dobrej woli, determinacji i - niestety - czasu. Ostatnio, razem z sąsiadami, załatwiłam wiele ważnych spraw dla mieszkańców naszej Najmniejszej Ojczyzny - naszej najbliższej okolicy.
Dlatego idąc do urn nie zapominajmy zagłosować na radnych dzielnicowych. To oni mogą pomóc zmienić nasze otoczenie w bezpieczniejsze, piękniejsze i bardziej przyjazne.