Tylko w Tarnowie i powiecie tarnowskim w ciągu tygodnia liczba wyjazdów pogotowia ratunkowego wzrosła z 450 do 560 - alarmuje rzecznik tarnowskiego pogotowia Krzysztof Krzemień. Na dziesięć karetek do dużo, dodatkowo jest czas oczekiwania w SORach i izbach przyjęć. Na tle kraju jest u nas lepiej, ale problem jest. Pod szpitalem św. Łukasza karetki na przekazanie pacjentów czekają kilka lub kilkanaście godzin, a zalecenia co do przebywania w kombinezonie ochronnym to 4 godziny - mówi.
Podobnie wygląda to w Krakowie - przyznaje rzeczniczka tamtejszego pogotowia ratunkowego Joanna Sieradzka:- Zdarza się, że ambulanse z pacjentami czekają kilka godzin przed SORami. Chwilowe wyłączenie jednego z oddziałów powoduje przekierowanie do pozostałych działających placówek. O każdej sytuacji informowany jest Wojewódzki Koordynator Ratownictwa Medycznego w małopolskim UW - uczestniczy on również w poszukiwaniu miejsc dla pacjentów.
A jak już uda się przekazać pacjenta z koronawirusem bądź jego podejrzeniem do szpitala - to przed kolejnym wyjazdem trzeba zdezynfekować karetkę. To zajmuje nawet półtorej godziny. Czas jest trudny i coraz częściej brakuje wolnego zespołu do pomocy chorym, dlatego w ostatnich dniach, częściej niż zwykle o pomoc proszone są inne służby - ratownicy górscy, ale przede wszystkim strażacy - przyznaje Sebastian Woźniak z komendy wojewódzkiej straży pożarnej w Krakowie: - Strażacy małopolscy w ostatnich dniach odnotowali większą liczbę zgłoszeń od dyspozytora medycznego z prośbą o pomoc w zakresie ratownictwa medycznego. Najczęściej dotyczy to najcięższych przypadków - osób nieprzytomnych, bez oddechu, potrzebujących resuscytacji.
Sebastian Woźniak zastrzega, że tych sytuacji nie ma jeszcze dużo i nie zakłóca to pracy. Wszyscy strażacy zawodowi mają kursy pierwszej pomocy, a dodatkowo wielu z nich jest także ratownikami medycznymi. W samej tylko limanowskiej straży pożarnej jest ich 11 - podkreśla zastępca komendanta Tomasz Pawlik: - W naszych szeregach jest dużo osób, które jeżdżą w karetkach, znamy się na podstawowych działaniach medycznych.
Strażacy na wyposażeniu nie mają chociażby leków, dlatego w bardziej skomplikowanych sytuacjach nieodzowna jest obecność pogotowia ratunkowego. W czasie wytężonej pracy po raz kolejny apelują, by nie wzywać pogotowia bez potrzeby i pamiętać, że numery alarmowe są dla poważnych przypadków, zagrażających zdrowiu i życiu.
strażacy z Limanowej w ciągu tygodnia cztery razy wyjeżdżali za karetki do przypadków zatrzymania krążenia, a zespoły pogotowia ratunkowego dojeżdżały po czasie.
Przed tygodniem nie było wolnej karetki w Limanowej, dlatego do 89-letniego mężczyzny z dusznościami i problemami z oddychaniem pojechali właśnie strażacy. U mężczyzny doszło do zatrzymania krążenia. Mimo wysiłków strażaków, a później ratowników, którzy jechali z odległego 20 kilometrów Łącka - nie udało się go uratować.
Z kolei strażacy z Tarnowa oraz ochotnicy z powiatu, tylko w poniedziałek cztery razy wyjeżdżali do przypadków medycznych, udzielając pomocy przed przyjazdem pogotowia. W jednym przypadku strażacy jako jedyni byli na miejscu wezwania do zasłabnięcia.
Bartłomiej Maziarz/bp