Zdjęcie ilustracyjne/Fot. Paweł Topolski
Problem w tym, że turyści bardzo często zapominają, że z większością dolegliwości chorobowych powinni się zgłaszać do przychodni lekarzy rodzinnych, a nie bezpośrednio do szpitala. Tymczasem jak podkreśla dr Małgorzata Czaplińska wicedyrektor ds. medycznych Szpitala Powiatowego w Zakopanem oddział ratunkowy to miejsce, gdzie pomoc medyczna powinna być udzielana tylko w stanach nagłyc.
Tak naprawdę udzielamy świadczeń w zagrożeniu życia lub zdrowia, w ciężkich przypadkach. Część tych pacjentów wymaga kontynuacji leczenia czy to pod postacią zabiegu operacyjnego, czy też zachowawczego leczenia w oddziałach szpitalnych, które funkcjonują w tutejszym szpitalu. Większość pacjentów może być po wstępnej diagnostyce, zaopatrzeniu czy już włączonej terapii wypisanych do domu.
Taka jest teoria, w praktyce jednak najczęściej na zakopiański SOR zgłaszają się turyści z przeziębieniami, objawami lekkich zatruć pokarmowych lub zaostrzeń chorób przewlekłych. Obtarcia, oparzenia słoneczne i reakcje uczuleniowe to kolejne powody, dla których zdaniem przyjezdnych warto czasem nie tylko pojawić się na SOR, ale nawet żądać przyjazdu karetki.
Część z nich otrzymuje pomoc, ale większość jest odsyłana do lekarza POZ czy działającej przy szpitalu tzw. opieki całodobowej. Lekarze apelują, aby pamiętać, że pogotowie ratunkowe powinno być wzywane jedynie w sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia. A tych zdarza się coraz więcej — prawdziwą plagą są w Zakopanem wypadki kierujących hulajnogami.
Powinniśmy korzystać z kasków. Obserwujemy coraz więcej urazów twarzoczaszki. Ciężkie przebiegi właśnie u tych turystów, u tych pacjentów także tutaj też mój apel, aby zadbać o swoje bezpieczeństwo.